RSS
 

Rozdział XIV – Prawda boli najbardziej… .

09 wrz

Usagi wiedziała iż te wakacje będą udręką… . Ze względu na Seiyę. Starała się jednak spędzić je jak najmilej. Następnego dnia po przylocie wybrali się na indyjski targ. Kobieta była zachwycona tym co okoliczni mieszkańcy mają do sprzedania. Co chwilę zatrzymywała się przy kolejnym straganie podziwiając biżuterię albo niezwykle delikatne materiały. W pewnym momencie podszedł do niej młody kupiec, widocznie nią oczarowany. Na pierwszy rzut oka było widać iż bardzo mu się spodobała. Seiya, który cały czas był z Chibi Chibi przy straganie z zabawkami, odszukał wzrokiem Usagi. Nie spodobało mu się, iż ten facet zaleca się do jego Króliczka.

  • Po moim trupie. – Powiedział i nachylił się do dziewczynki. – Chodź Chibi, poszukamy mamusi.

Dziewczynka posłusznie wykonała polecenie ojca i podążyła za nim. Gdy byli blisko blondynki, Seiya zauważył, iż kobieta czuje się dobrze w towarzystwie nieznajomego, śmiała się  i żartowała.  Czarnowłosy aż zagotował się w środku. Bez zastanowienia podszedł do niej i najdelikatniej jak mógł złożył na jej ustach pocałunek. Usagi nie wiedziała co się dzieje, ale zatraciła się w nim. W pewnym momencie Seiya przerwał i z triumfalnym uśmiechem spojrzał na nieznajomego. Po czym splótł swoją dłoń z dłonią zdezorientowanej Usagi, chwyciła małą za rączkę i oddalił się w stronę wyjścia z targu.

  • Co to miało znaczyć? – Blondynka zatrzymała się gwałtownie.
  • Ale co? – Mężczyzna udawał, że nie wie o co jej chodzi.
  • Seiya, nie denerwuj mnie.

Mężczyzna podszedł blisko blondwłosej, dotykając dłonią jej policzka. Kobieta zatraciła się w jego spojrzeniu.

  • Kocham Cię, czy to Ci się podoba, czy nie. – Spoważniał. – Wiedz, że naprawię swój błąd sprzed lat.

Po czym odszedł z Chibi Chibi, zostawiając Usagi w nie małym szoku. Przez resztę dnia, nie rozmawiał z nią, nie obdarzył jej choćby najmniejszym, przelotnym spojrzeniem. Całą swoją uwagę poświęcał Chibi, ciesząc się każdą chwilą, którą może z nią spędzić.

 

Wieczorem Usagi wraz z Chibi Chibi siedziała w fotelu wynajętego mieszkania. Mała co chwilę bacznie spoglądała na pogrążoną w zamyśleniu matkę.

  • Mamusiu, nad czym tak myślisz?
  • Ach, tak rozmyślam. – Spojrzała na córkę i lekko uśmiechnęła się.
  • Tatuś Cię kocha. – Powiedziała mała.
  • Kochanie, skąd Ci to przyszło do głowy?
  • Bo to widać. – Rozpromieniła się, po chwili jednak spoważniała. – A Ty kochasz tatusia?
  • Nie masz pojęcia jak bardzo… . – Powiedziała to jakby bardziej sama do siebie.

 

Gdy po godzinie, Chibi smacznie już spała, Usagi postanowiła wyjść na balkon i zaczerpnąć świeżego powietrza. Noce były wyjątkowo ciepłe. Oparła się o barjerkę, przymykając oczy i delektując się letnim wietrzykiem. Wtem poczuła jak wokół jej talii, zaciskają się męskie, silne dłonie. Znała zarówno ten dotyk, jak i zapach. Na chwilę wstrzymała oddech.

  • Dlaczego wszystko utrudniasz? – Zapytała ciągle mają przymknięte oczy.
  • Kocham Cię, po prostu.
  • To nie jest wytłumaczenie. – Jej głos był lekko drżący, ale poważny. – Wiesz ile wycierpiałam, gdy odszedłeś? W dzień i w nocy przez blisko miesiąc szukałam Cię. Miałam nadzieję, że tylko sobie ze mnie żartujesz. Dowiedziałam się później, że jestem w ciąży. Nie wiedziałam co mam robić. Byłam młoda, sama. Uciekłam z Tokio. Umierałam z tęsknoty za Tobą. W pewnym momencie, ciąża była zagrożona. Walczyłam o Chibi z całych sił. W końcu nauczyłam się żyć sama, mając tylko ją u boku. Kiedy wróciłeś, moje dotąd poukładane życie legło w gruzach. Ciągle o Tobie myślę. Zastanawiam się jakby wyglądało nasze życie, gdybyś nie odszedł.
  • Usagi… .
  • Kocham Cię, mimo tego co mi zrobiłeś, ale nie potrafię Ci tego wybaczyć. – Po jej policzku spłynęła samotna łza. – Odebrałeś Chibi najpiękniejsze lata.
  • Spójrz na mnie! .- Krzyknął, a ona w końcu na niego spojrzała.
  • Kocham Cię… . – Wyszeptała, wspięła się na palcach i z niezwykłą czułością i tęsknotą, najdelikatniej jak tylko potrafiła pocałowała go. Po czym odeszła, zamykając bezszelestnie drzwi od balkonu, zostawiając mężczyznę samego.
 
Komentarze (6)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Słowo wyjaśnienia… .

03 cze

Witam wszystkich niezwykle cieplutko. Na wstępie chciałam przeprosić za moją długą  nieobecność. Ma to związek z moją pracą jak i życiem prywatnym, ale to mało istotne:) W tym tygodniu pojawi się nowy rozdział jednego z moich opowiadań. Dziękuję, że mimo to jesteście ze mną. Pozdrawiam i całuję=*

 

Serenity Kou

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Prolog – A gdyby… .

23 kwi

Kątem oka spojrzała na swoją Królową. Była istnym aniołem w białej idealnie dopasowanej sukni. Jej włosy delikatnie spływały po prawym ramieniu. Stała teraz przed ogromnymi rzeźbionymi drzwiami mając przymknięte oczy. Jej dłonie złożyły się w pięści. Zadrżała. Po chwili wzięła głęboki wdech. Ostatni raz spojrzała na Czarodziejkę z Saturna, jej przyjaciółkę. Uśmiechnęła się smutno. Kiwnęła głową strażnikom, aby otworzyli drzwi. Weszły do ogromnej biblioteki. Na środku stał on. Przystojny jak zawsze. Jego oczy wyrażały ogromną miłość i oddanie dla Królowej. Wyglądał jak mityczny bóg. Jego zbroja idealnie komponowała się z ciałem. Rękojeść miecza delikatnie wyglądała zza pleców czarnowłosego. Królowa wolnym krokiem zaczęła iść w stronę mężczyzny. Spotkali się pośrodku biblioteki.

  • Kocham Cię. – Wyszeptała Królowa, a po chwili dało się słyszeć cichy jęk mężczyzny.

 

Serenity odwróciła głowę w bok. Czarnowłosy cofnął się o krok. Spojrzał niżej. Dostrzegł niewielki miecz trzymany w rękach blondynki. Jego ostrze wbite było w brzuch mężczyzny. Z niedowierzaniem spojrzał na ukochaną. Jej ręce jak i całe ciało, drżały.  Wojownik opadł na zimne podłoże, po czym zamknął oczy. Królowa wypuściła z ręki miecz, który z hukiem opadł na ziemię.

  • Seiya, wybacz…. . – Tylko tyle była w stanie powiedzieć.
 
Komentarze (4)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Rozdział XIII – Prawda boli najbardziej.

22 kwi

Mijały dni. Usagi dochodziła do siebie po wypadku. Dzięki pomocy przyjaciół praktycznie wróciła do formy. Za namową Minako i Ami postanowiła udać się z Chibi Chibi na krótkie wakacje. Na początku sceptycznie podchodziła do tego pomysłu. Przyjaciółki jednak przekonały ją, że jej życie nie może obracać się wyłącznie wokół pracy i domu. Bez jej wiedzy wykupiły dla niej i małej dwa bilety do Indii i w dniu jej urodzin wręczyły je blondynce. Teraz stały razem z Usagi na lotnisku. Minako zabawiała Chibi, która śmiała się w niebogłosy wzbudzając zainteresowanie przechodniów. Ami z kolei wręczyła Usagi stos słowników i przewodników po Indiach, tak aby przyjaciółka nigdzie nie zabłądziła. Chociaż niebieskowłosa wiedziała, iż jej towarzyszka stała się odpowiedzialną kobietą.

  • Tylko uważaj na siebie. – Powiedziała Ami, a jej oczy zaszkliły się.
  • Kochanie, to tylko dwa tygodnie, ale dobrze, będę ostrożna. – To mówiąc Usagi wyściskała przyjaciółkę.
  • I pamiętaj, żeby do nas zadzwonić jak tylko będziesz w hotelu. – Dodała Ami.
  • Oczywiście. – Powiedziałą Usagi obejmując przyjaciółkę. – Dziewczyny, na mnie chyba już pora. będę tęskniła za Wami, kochane.
  • No już, idźcie, bo zaraz się popłaczę. – Powiedziała Ami łamiącym się głosem.

Blondynka pomachała jeszcze przyjaciółkom na pożegnanie, wzięła Chibi za rączkę i ruszyła w stronę sali odpraw. Była podekscytowana tym, iż zobaczy Indie. Nigdy tam nie była. Interesowała ją kultura i zwyczaje tego kraju. Po godzinie siedziała już w samolocie. Bała się lotu samolotem. Kątem oka spojrzała na Chibi. Mała pochłonięta była zabawką, którą podarowała jej Minako. Wzięła głęboki wdech. Nagle poczuła znajomy zapach i bardzo delikatny powiew wiaterku. Podniosła wzrok i spojrzała w bok.

  • Seiya?! – Zwróciła na siebie uwagę pozostałych pasażerów.
  • A kto by inny, jak nie ja? – Uśmiechnął się zawadiacko.
  • Ale co Ty tutaj robisz?
  • Siedzę… .
  • Pytam poważnie… .
  • Chyba nie myślałaś, że pozwolę Ci samej z naszą córką lecieć do obcego kraju? – Spojrzał jej prosto w oczy, ale od razu urwała kontakt.
  • Właściwie tak myślałam. – Skrzyżowała ręce na piersiach i dumnie zadarła głowę. – Nie będę pytała, ale to zapewne sprawa Ami i Minako.

Seiya w odpowiedzi tylko uśmiechnął się.

  • Tatuś! – Krzyknęła uradowana Chibi. Dopiero teraz zwróciła uwagę na mężczyznę. Do tej pory pochłonięta była nową zabawką. Od razu wpadła w ramiona mężczyzny.
  • Cześć kochanie. – Seiya ucałował małą w czółko.
  • Lecisz z nami na wakacje?
  • Tak. Cieszysz się?
  • No pewnie. A będziesz spał ze mną?
  • A chciałabyś?
  • Bardzo!
  • W takim razie załatwione. – Puścił oczko dziewczynce.
  • Ale będziesz mi śpiewał? Bo wiesz, mama to tak za bardzo nie potrafi.
  • Chibi… . – Usagi pokręciła z rezygnacją głową.
 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Rozdział XII – Prawda boli najbardziej.

15 kwi

DWA TYGODNIE PÓŹNIEJ

 

Gdy weszła do swojego mieszkania podtrzymywana przez Yatena, wszędzie było cicho. Przystanęła i zamrugała oczami.

  • Stało się coś? – Zapytał srebrnowłosy zamykając za sobą drzwi.
  • Nie pomyliliśmy mieszkań?
  • Nie. – Odparł nie co zdziwiony.
  • Jakoś tu cicho.

I wtedy na korytarz wyszła Chibi Chibi, trzymając w rękach bukiecik czerwonych róż. Usagi uśmiechnęła się promiennie, a mała podbiegła do niej, mocno się do niej tuląc.

  • Ciebie mi tu brakowało. – Powiedziała całując dziewczynę w czoło.

Gdy się podniosła dostrzegła iż Seiya stoi oparty o ścianę z dłońmi wsadzonymi w spodnie i uśmiecha się do niej delikatnie. Odwzajemniła uśmiech.

  • Na mnie już pora. – Powiedział Yaten obejmując blondynkę. – Gdybyś czegoś potrzebowała to dzwoń. – Po czym wyszedł.

Seiya podszedł do niej i niepewnie ją objął. Stali tak dłuższą chwilę chłonąc wzajemną bliskość. W końcu delikatnie odchylił się i spojrzał jej w oczy.

  • Cieszę się, że już wróciłaś.

Nie odpowiedziała. Wyswobodziła się z jego objęć i poszła do kuchni prowadzona przez Chibi Chibi.

  • Napijesz się czegoś? – Zapytała podchodząc do blatu kuchennego.
  • Zostaw. – Zabrał jej z ręki czajnik. – Ja to zrobię.

Po kilku minutach siedzieli w salonie. Żadne z nich się nie odzywało. Patrzyli na bawiącą się dziewczynkę.

  • Dlaczego nie powiedziałaś mi wcześniej? – Zapytał poważnie patrząc jej w oczy.
  • Gdzie miałam Cię szukać? – Zapytała z lekkim wyrzutem. – Zniknąłeś i słuch o Tobie zaginął.
  • Nie zaprzeczę, ale trzeba było skontaktować się z Kakyu.
  • Myślałam, że mnie wykorzystałeś. Wziąłeś co chciałeś i odszedłeś.
  • Jak mogłaś tak pomyśleć?! – Podniósł nieznacznie głos, ale zaraz się opamiętał.
  • A co innego mogłam pomyśleć? – Spojrzała gniewnie na niego.
  • Straciłem tyle lat. – Patrzył na małą co chwilę się uśmiechając.
  • Ona też.
  • Bądź pewna, że teraz nie odejdę.
  • A Amika wie, że masz córkę?
  • Tak… . – Poruszył się niespokojnie.
  • I jak zareagowała?
  • Nie była zachwycona… .
  • Rozumiem… .
  • Zależy mi na Was… .
  • Proszę Cię… .  Wiesz doskonale jaka jest sytuacja. Masz narzeczoną, którą kochasz… .
  • Nie kocham. – Spojrzał jej prosto w oczy.
  • Skoro nie kochasz, to po co z nią jesteś? – Nie rozumiała jego postępowania.
  • Próbowałem o Tobie zapomnieć. Ale nie potrafię, nigdy nie potrafiłem. Pokochałem Cię od razu, gdy ujrzałem Cię wtedy na lotnisku i moje uczucia względem Ciebie się nie zmieniły. – Wstał i kucnął przy niej. – Kocham Cię Usagi Tsukino, zawsze kochałem i proszę nie odrzucaj moich uczuć. Wiem, że wtedy popełniłem błąd, ale nie wiedziałem co robić. Teraz chcę to naprawić. – Dotknął jej dłoni. – Wiem, że i ja nie jestem Tobie obojętny, dlatego daj mi jeszcze jedną szansę.
  • Seiya… . – W jej oczach zalśniły łzy. – Zawiodła się na Tobie raz… . Wtedy też mi obiecywałeś, że nigdy mnie nie opuścisz… .Nigdy nie zabronię Ci utrzymywania kontaktów z Chibi, ale dla nas nie ma już szans. Masz narzeczoną, a ja pierwszy raz od pięciu lat spotykam się z kimś. I też nie chcę go ranić.
  • Nie odpuszczę. – Wstał, podszedł do dziewczynki i ucałował ją. – Będę o Was walczył. – Po czym niespodziewanie ucałował Usagi w usta i wyszedł.

Patrzyła na zamykające się drzwi, ciągle będąc w szoku. Dotknęła dłonią swoich ust.

 

Właśnie ułożyła małą spać, gdy rozległ się dzwonek do drzwi.

  • O tej porze? – Zdziwiła się i poszła otworzyć. – Amika?
  • Witaj Usagi. – Kobieta wyglądała na bardzo poważną. – Czy mogę wejść?
  • Ależ tak, proszę. napijesz się czegoś?
  • Nie, dziękuję. Nie zajmę Ci dużo czasu. – Powiedziała siadając w salonie.
  • W czym mogę Ci pomóc? – Zapytała z ciekawością, chociaż zdawała sobie sprawę po co kobieta ją odwiedziła.
  • Seiya powiedział mi, że Twoja córka jest też jego córką.
  • To prawda. – Poruszyła się niepewnie.
  • Wiedz, że nie pozwolę, żeby Seiya mnie opuścił dla Ciebie.
  • Nie rozumiem.
  • Nie udawaj. – Spoważniała jeszcze bardziej. – Chciałaś złapać go na dziecko i udało Ci się. Jest sławny, bogaty… .
  • I…?
  • I chodzi Ci tylko o to… .
  • Po pierwsze, nie przespałam się z nim, tylko po to, żeby zrobił mi dziecko. Nie zależy mi na jego pieniądzach, nie oczekuję, że będzie płacił na moją córeczkę. Po drugie, nie mam zamiaru Ci go odebrać. To co było między nami, to przeszłość. A po trzecie nie życzę sobie, żebyś przychodziła do mojego mieszkania i prawiła mi morały. Nie jestem taka pusta i nie rozsądna, żeby odbijać zajętego mężczyznę. – Wstała z fotela. – Dlatego proszę Cię, żebyś opuściła moje mieszkanie. Jest późna pora, a moja córka śpi.
  • Pamiętaj, że będę miała Cię na oku. – To mówiąc Amika wyszła.
  • Co za tupet. – Powiedziała Usagi opierając się o drzwi.
 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Rozdział XI – Prawda boli najbardziej.

25 mar

Wbiegł do sali, w której leżała. Próbował ją obudzić. Bezskutecznie. Potrząsał nią co chwilę. Miała zamknięte oczy. Po chwili od jej łózka odciągało go dwóch dobrze zbudowanych sanitariuszy. Do pomieszczenia wbiegła Ami. Spojrzała na Seiyę. Był przerażony, a w jego oczach błyszczały łzy.

  • Seiya! – Ami krzyknęła na niego. – Proszę Cię, jeżeli mam ją uratować, to daj mi taką możliwość.

Opamiętał się. Wyszedł z sali zalewając się łzami. Minął zdezorientowaną grupkę, oparł się o ścianę. Bał się o nią, bał się, że może ją stracić. Chociaż wyraźnie powiedziała, że nie mają szans, to i tak chciał by żyła. To było dla niego najważniejsze.  Nie mógł znieść tej całej sytuacji. Zsunął się po ścianie. Schował twarz w dłoniach nie przestając płakać. Haruka patrzyła na niego z wyraźną troską. Zazwyczaj pewny siebie, arogancki, teraz siedział skulony przy ścianie, płacząc. Nie wstydził się okazywać swoich uczuć. Sama siedziała i roniła łzy, podobnie jak jej przyjaciele. Wtem zobaczyła jak Chibi Chibi oddala się od niej i podchodzi do czarnowłosego. Położyła mu swoją malutką rączkę na ramieniu. Podniósł wzrok i spojrzał na małą.

  • Tatusiu, nie płacz.

Nie wahał się, wziął Chibi w ramiona i mocno przytulił. Dopiero jakby teraz przypomniał sobie co przed chwilą powiedziała mu Usagi. Ta mała, śliczna istotka jest jego córką. Nie broniła się, tuliła się do mężczyzny, próbując znaleźć w jego ramionach ciepło i bliskość. Mijały minuty, może godziny, nikt nie liczył czasu. Wszyscy patrzyli na Seiyę tulącego do swej piersi dziewczynkę. Kołysał ją delikatnie w swoich ramionach. Nagle drzwi do sali otworzyły się, a w nich stanęła Ami. Wyglądała na zmęczoną, na jej twarzy widniały ślady łez. Spojrzała na przyjaciół i uśmiechnęła się delikatnie.

  • Powiedz, że się udało. – Haruka od razu znalazła się przy niej.
  • Udało się. – Odparła z ulgą. – Ale musimy ją przewieźć na OIOM. Jej stan jest jeszcze nie pewny.
Wszyscy odetchnęli z ulgą. Ami podeszła do Seiyi. Od ponad godziny nie zmienił pozycji. Siedział pod ścianą tuląc Chibi Chibi. Niebieskowłosa klęknęła przy nim, dotykając dłonią ramienia muzyka. Drgnął. Spojrzał na lekko uśmiechającą się kobietę.
  • Udało się.
Patrzył na nią nieprzytomnym wzrokiem. Dopiero po chwili dotarły do niego jej słowa.
  • Dziękuję. – Powiedział łamiącym się głosem.
  • Powinieneś odpocząć. Wróć do domu. Ogarnij się i przyjedź z powrotem.
  • Powinienem tutaj być przy niej. Nie mogę jej zostawić.
  • I tak Cię nie przekonam… . – Uśmiechnęła się do niego. – Chodź, zaprowadzę Cię do mojego gabinetu. Tam jest sofa. Prześpisz się na niej. Taiki przywiezie Ci ubrania.
Przytaknął, trzymając na rękach śpiącą Chibi, wstał i podszedł do Haruki.
  • Jest zmęczona. Zawieź ją do domu. Przyjadę po nią jutro rano.
Przytaknęła. Odprowadziła wzrokiem mężczyznę, który poszedł za Ami.

* * * *

 

Usłyszała dzwonek do drzwi. Otworzyła. Tak jak się spodziewała stał w nich Seiya.

  • Witaj. – Powiedział łagodnie.
  • Cześć. – Odparła obojętnie i wpuściła go do mieszkania.

W przedpokoju pojawiła się Chibi. Gdy zobaczyła kto odwiedził jej ciocię, uśmiechnęła się promiennie. Seiya kucnął. Dziewczynka wpadła w jego ramiona.

  • Tatuś! – Krzyknęła radośnie.
  • Cześć Kochanie. Jak spałaś?
  • Dobrze.Pojedziemy dziś do mamy?
  • Tak, zarz będziemy jechać. Zjadłaś śniadanie?
  • Nie. – Pokiwała przecząco główką. – Czekałyśmy na Ciebie.

Uśmiechnął się i postawił ją na podłodze. Chibi wzięła go za rękę i poprowadziła do kuchni.

  • Napijesz się czegoś? – Zapytała Haruka.
  • Kawa by mi się przydała. – Odparł uśmiechając się delikatnie.
  • Chibi, idź [posprzątaj pokój, a ja porozmawiam z Twoim tatą, dobrze?
  • Dobrze, ale zaraz wrócę.

I zniknęła. Haruka postawiła  przed mężczyzną filiżankę kawy i siadła na przeciwko niego. Przez chwilę mierzyła go wzrokiem.

  • Powiesz mi w końcu o co chodzi? – Zapytał mężczyzna.
  • Wiesz, że jak wtedy ją zostawiłeś, miałam ochotę Cię zabić? – Chciał jej przerwać, ale nie pozwoliła mu. – Nigdy Ci tego nie wybaczę, jak ją potraktowałeś. Nie masz pojęcia, jak ona się czuła. Jeszcze nigdy nie widziałam ją w takim stanie.
  • Myślałem, że jej przeznaczeniem jest Mamoru.
  • Wszyscy tak sądziliśmy. Ale swoją decyzją o ich rozstaniu utwierdziła nas wszystkich w przekonaniu, że będzie prawdziwą królową. Tylko osoba o tak czystym sercu może nią zostać. Sprzeciwiła się przeznaczeniu, powiedziała nam wtedy, że sami powinniśmy kształtować  naszą przyszłość.
  • A ja głupi myślałem, że nie mogę z nią być. – Zaśmiał się sam z siebie. – Zostawiłem ją samą, w ciąży. – Ścisnął mocniej trzymaną filiżankę.
  • Tu Ci przyznam rację. Cierpiała. Chociaż teraz też cierpi. Pojawiłeś się po tylu latach i to z narzeczoną… . Nie chciała Ci mówić, że Chibi to Twoja córka. – Wstała i oparła się o kuchenny blat. – Bała się, że pojawisz się w życiu małej tylko na chwilę i znowu znikniesz, tak jak w jej życiu.
  • Nigdy więcej nie odejdę. Teraz, gdy dowiedziałem się, że mam córkę, będę walczył o miłość Usagi. – Powiedział to z taką pasją w głosie, że Haruka uśmiechnęła się nie znacznie.

 

* * **

Szedł dumnie, prowadząc Chibi za rączkę. Mała cały czas podskakiwała i śmiała się, opowiadając ojcu o Usagi. Gdy dotarli pod drzwi odpowiedniej sali, Seiya przykucnął i spojrzał poważnie na dziewczynkę.

  • Chibi, pamiętaj, że mama jest zmęczona i musimy się zachowywać cicho, a przede wszystkim grzecznie, rozumiemy się? -
  • Oj, tatuś. Przecież wiem. – Uśmiechnęła się do mężczyzny.

Wziął ją za rączkę i oboje cicho weszli do sali. Usagi spała. Na dźwięk otwieranych drzwi, przebudziła się i spojrzała, kto wszedł. Uśmiechnęła się delikatnie. Chibi od razu podbiegła do niej. Wdrapała się po krzesełku na łóżko i wtuliła w matkę.

  • Mamusiu, jak się czujesz? Nie boli Cię już nic? – Zapytała szeptem.
  • Czuję się dobrze, ale boli mnie wszystko. – Uśmiechnęła się, tuląc córkę do piersi. – Ciocia Haruka się Tobą opiekuje?
  • Tak mamusiu, ale każe mi chodzić spać bardzo wcześnie. – Udała obrażoną. – I nie śpiewa mi.
  • Naprawdę?
  • Tak. Ty mi zawsze śpiewasz. – Podniosła się i spojrzała Usagi w oczy. – Zaśpiewasz mi?
  • A muszę?
  • Musisz. – Skrzyżowała rączki i zmrużyła oczka.

Usagi wzięła głęboki oddech i lekko ochrypniętym głosem zaczęła śpiewać ulubioną piosenkę Chibi („Search for your love”). Seiya, który ciągle stał przy drzwiach drgnął lekko. Spojrzał na Usagi, która kołysała w ramionach Chibi. Podszedł powoli do jej łóżka i przysiadł na krześle. Widział, że śpiew sprawiał Usagi ból. Przejął inicjatywę. Teraz on śpiewał małej. Miał taki melodyjny i przyjemny głos. Blondynka spojrzała na niego i uśmiechnęła się delikatnie. Dotknął jej dłoni. Ścisnęła ją mocniej. Oboje uśmiechali się do siebie.

  • Tata jednak śpiewa lepiej. – Powiedziała Chibi podnosząc główkę.

Oboje wybuchnęli szczerym śmiechem.

 
Komentarze (6)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Rozdział X – Prawda boli najbardziej.

22 mar

Biegł ile miał sił w nogach. Nie rozglądał się, musiał jak najszybciej znaleźć przy niej. Wbiegł po schodach na trzecie piętro. Rozejrzał się w poszukiwaniu znajomych twarzy. Dostrzegł niewielką grupkę. Podbiegł do niej.

  • Co z nią? – Głos mu drżał.
  • Musimy poczekać na Ami… . – Powiedział Taiki kładąc dłoń na ramieniu brata.
  • Ale co się właściwie stało?
  • Jechała do pracy, jakiś pijany kierowca wymusił pierwszeństwo i uderzył w bok jej samochodu. – W oczach Minako dostrzegł łzy.

Zapanowała cisza. Yaten pocieszał płaczącą Minako, Taiki siedział na krześle, a Seiya chodził nerwowo od jednego końca korytarza do drugiego. Do grupki podeszła Ami.

  • Co z nią? – Seiya od razu znalazł się przy kobiecie.
  • Jej stan… . – Głos jej zadrżał, ale opamiętała się. – Jej stan jest bardzo niepokojący. Miała krwotok wewnętrzny, robiliśmy co się tylko dało. Najbliższe godziny okażą się decydujące. – Nie wytrzymała, po jej policzku spłynęła jedna samotna łza, którą szybko otarła.

Minako rozpłakała się na dobre. Seiya patrzył w milczeniu na niebieskowłosą. Nie uśmiechnęła się do niego. Podeszła do męża.

  • Proszę Cię, zawiadom Harukę i Michiru… . I niech przywiozą Chibi Chibi… .
  • Ami… . – Taiki spojrzał na nią z niepokojem. – Czy… ?
  • Nie wiem, kochanie… .

Gdy Ami miała już odejść, podszedł do niej Seiya, złapał ją za ramię i odciągnął na bok.

  • Czy mogę do niej wejść?
  • Nie wiem, Seiya… .
  • Proszę Cię, muszę ją zobaczyć… . – W jego oczach pojawiły się łzy.
  • Dobrze, ale nie teraz. Najpierw poczekamy na Harukę.
  • Rozumiem… . Dziękuję. – Próbował się uśmiechnąć.

Ami spojrzała na niego i czym prędzej odeszła. Po kilkudziesięciu minutach w szpitalu zjawiła się Haruka z Chibi Chibi i Michiru. Ami poprowadziła je od razu do sali, w której przebywała Usagi. Minęło kilkanaście minut. W drzwiach pojawiła się Michiru. Miała w oczach łzy. Seiya zadrżał na jej widok. Wiedział, że z jego ukochaną jest coraz gorzej.

  • Chciała, żebyś przyszedł do niej. – Powiedziała smutnym głosem.

Od razu skierował się pod drzwi odpowiedniej sali. Wziął głęboki wdech. Nacisnął delikatnie klamkę i wszedł do środka. Sala była nie duża, ale bardzo przyjemna. Na środku stało łóżko, na którym leżała ona. Obok siedziała Haruka z Chibi Chibi. Blondynka wstała i podeszła do niego. Na jej twarzy widniały ślady łez.

  • Bądź przy niej… . – Powiedziała i wyszła.

Podszedł do jej łóżka i przysiadł na krześle. Dotknął jej dłoni. Była taka zimna.

  • Króliczku… . – Z jego oczu popłynęły łzy.

Poruszyła się. Delikatnie otworzyła oczy.

  • Seiya… . – Dostrzegł na jej twarzy grymas bólu.
  • Ciii…, nie przemęczaj się. – Pogłaskał ją po policzku.
  • Dobrze, że jesteś… . – Wyszeptała.
  • Zawsze byłem… . – Ucałował jej dłoń.
  • Wiem, że jest ze mną źle… .
  • Nie mów tak, wyzdrowiejesz.
  • Gdyby jednak… . Gdyby jednak coś mi się stało… . Zaopiekuj się Chibi Chibi.
  • Przecież ma Harukę… .
  • Ale to Ty jesteś jej ojcem… . – Uśmiechnęła się delikatnie.

Zamarł. Nie mógł uwierzyć w to co przed chwilą usłyszał. Ta mała istotka jest jego córką. Nagle jego uszom doszedł pisk urządzeń pomiarowych.

  • Usagi… . – Próbował ją obudzić. – Usagi!

Wybiegł na korytarz.

  • Pomocy!

 

 
Komentarze (4)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Rozdział IX – Prawda boli najbardziej.

21 mar
  • Czyżbyś się denerwował? – Yaten spojrzał kątem oka na Seiyę.
  • Ja? – Zapytał zdziwiony.
  • No chyba nie ja. – Rzekł Taiki, rozsiadając się na kanapie. – Nie mów, że się stresujesz… .
  • Przestańcie… . – Seiya odwrócił się plecami do braci.
  • Poczekaj, poczekaj… . – Yaten obszedł brata z ciekawością. – Chodzi o Usagi… .
  • Co? – Seiya udawał, że nie o niej myśli.
  • Brawo, Yaten. – Taiki wstał z kanapy i przybił bratu piątkę. – Pewnie chodzi o to, że dała Ci kosza.
  • Naprawdę? Nasz braciszek coś nie ma powodzenia… .
  • Ale ja nie rozumiem Seiya w czym widzisz problem. Masz narzeczoną, więc… . – Taiki zmrużył oczy.
  • Jemu chodzi o to, że koło niej kręci się Goku… . – Yaten ciągle patrzył na milczącego brata.
  • Dajcie już temu spokój. – Powiedział trochę poddenerwowanym głosem Seiya.
  • Na razie Ci odpuścimy, ale do rozmowy wrócimy. A teraz panowie czas na przedstawienie.

Poprawili garnitury i wyszli wolnym krokiem z garderoby. Przemierzali korytarz w zupełnej ciszy. Doszli do dużych szklanych drzwi. Gdy przekroczyli ich próg, rozbłysły flesze aparatów. Usiedli przed stołem.

  • Czy denerwujecie się przed występem? – Zapytał jeden z dziennikarzy.
  • Tremę mamy przed każdym występem, ale jesteśmy dobrej myśli. – Odparł Taiki nachylając się do mikrofonu.
  • Dlaczego zdecydowaliście się na reaktywację zespołu?
  • Tęskniliśmy za śpiewaniem. – Powiedział Yaten z lekkim uśmiechem.
  • Seiya, jaki był powód tego, iż na jakiś czas odszedłeś z zespołu?

Na chwilę zapadła cisza. Yaten i Taiki delikatnie spojrzeli na brata. Sami byli ciekawi co odpowie.

  • Sprawy prywatne. – Odparł krótko.
  • Czyżby chodziło o kobietę? – Zapytał jeden z dziennikarzy.

Seiya nie znacznie poruszył się na krześle. Ten reporter zaczynał działać mu na nerwy. Rozejrzał się po sali. I nagle zobaczył ją. Szła wraz z Goku. Wyglądała jak anioł. Jej ruchy były delikatne, jakby płynęła. Uśmiechała się do mężczyzny co chwilę szepcząc mu coś na ucho. Wyglądała nieziemsko. Miała na sobie beżową długą suknię bez ramiączek, która idealnie opinała jej smukłe ciało. Włosy zaczesane na jeden bok. Do tego delikatna biżuteria podkreślająca jej urodę. Odebrało mu mowę. Patrzył tylko na nią. Yaten i Taiki dyskretnie spojrzeli w tym samym kierunku. Już wiedzieli o co chodzi. Srebrnowłosy kopną brata pod stołem tak żeby nikt tego nie widział. Żaden z nich nie chciał, aby to spotkanie nie wyszło.

  • Tak. – Odparł krótko Seiya, uświadamiając sobie dopiero po chwili co powiedział.

Dziennikarze jeden po drugim przekrzykiwali się chcąc dowiedzieć się czegoś więcej. Manager zespołu widząc iż sytuacja wymyka się spod kontroli, podziękował wszystkim za przybycie i zaprosił na koncert, który miał się zacząć lada chwila. Seiya wychodząc z sali jeszcze raz spróbował odnaleźć wzrokiem Usagi. Gdy tylko opuścili pomieszczenie rozpoczęła się żywa dyskusja.

  • Co Ci strzeliło do głowy, żeby odpowiedzieć temu facetowi? – Yaten krzyczał, machając rękami.
  • Zamyśliłem się… . – Odparł krótko.
  • Tak, jasne… . Chyba się zapatrzyłeś. – Taiki też nie krył oburzenia.
  • Zapominasz, że masz narzeczoną. – Yaten postanowił sprowadzić brata na ziemię.
  • Wiem… – Niemal wysyczał przez zęby.
  • Świetnie… . Skoro się rozumiemy, to zaraz rozpocznie się koncert.

* * * *

Usagi tymczasem kurczowo trzymała się ramienia Goku.

  • Coś się stało? – Zapytał zerkając na nią co chwilę.
  • Nie przepadam za takim tłumem. – Odparła krótko.
  • Jak chcesz, to możemy stąd pójść.
  • Nie, no skądże. – Szybko mu odpowiedziała. – To też Twój ważny dzień. Z resztą, tu będą występować moi przyjaciele. – Uśmiechnęła się delikatnie.
  • Dobrze, ale jakby co, to będziemy mogli wyjść. – Obdarzył ją uśmiechem, a potem delikatnie pocałował w czoło.

Poczuła, iż ktoś klepie ją po ramieniu. Odwróciła się i napotkała ciepłe, a zarazem ciekawe spojrzenia Minako i Ami.

  • Dziewczyny, jak dobrze widzieć kogoś znajomego. – Powiedziała przytulając każdą z osobna.
  • Nam też jest miło Cię zobaczyć. – Odparła niebieskowłosa.
  • A kim jest ten przystojniak? – Zapytała Minako z widoczną ciekawością.
  • Zapomniałam Was sobie przedstawić. To Son Goku, a to moje serdeczne przyjaciółki: Minako Kou i Ami Kou.
  • Miło mi Was poznać. – Powiedział mężczyzna ściskając dłonie kobiet. – Jesteście żonami Taikiego i Yatena?
  • Tak, a skąd wiesz?
  • W swoich gabinetach mają Wasze zdjęcia, więc rozpoznałem Was od razu.
  • Pracujesz z nimi? – Zapytała Ami.
  • Właściwie to jestem producentem ich najnowszej płyty. – Odparł z uśmiechem.
  • Naprawdę. – Minako spoglądała raz na Goku, raz na Usagi. – Skąd się znacie?
  • Poznaliśmy się w kancelarii. – Odparła blondynka. Wiedziała, że Minako będzie chciała drążyć dalej temat.
  • Czyli przyszliście tu jako para?
  • Jesteśmy na dobrej drodze… . – Powiedział Goku.

Wtedy podszedł do niego elegancko ubrany mężczyzna. Wyszeptał mu coś na ucho. Goku kiwnął tylko głową.

  • Wybaczcie miłe panie, ale obowiązki wzywają Nie długo wrócę. – To powiedziawszy ucałował Usagi w policzek i poszedł za niedawno przybyłym mężczyzną.
  • Usagi nie mówiłaś, że znasz Goku. – Minako od razu zarzuciła blondynkę masą pytań.
  • Minako, a czym tu się chwalić? – Odparła z rezygnacją.
  • Jak to czym? Ależ on jest przystojny i jaki szarmancki. – Kobieta rozmarzyła się.
  • Ciekawe co by na to powiedział Yaten? – Wtrąciła Ami.
  • Jak widzisz, jego tu nie ma. – Odparła Minako, na co przyjaciółki z rezygnacją pokiwały głowami.
  • To co, może przejdziemy do sali koncertowej? – Ami postanowiła uciąć dyskusję na temat Goku.

Kobiety kiwnęły głowami i udały się do dużej sali, gdzie miał odbyć się koncert Trzech Gwiazd. Po dziesięciu minutach były już na miejscu. Wokół było mnóstwo ludzi. Od fotoreporterów do wpływowych osób z show biznesu. Po chwili do publiczności wyszedł Goku. Podziękował za przybycie tak licznej grupy, powiedział również dlaczego postanowił wydać płytę Trzech Gwiazd. Usagi zauważyła w jak prosty sposób mężczyzna zjednuje sobie ludzi. Rozmawia z nimi jak ze starymi znajomymi. Uśmiechnęła się do siebie. Po kilku minutach Goku zszedł ze sceny i podszedł od razu do blondynki.

  • Świetnie wypadłeś. – Szepnęła mu na ucho.
  • Dziękuję. – Odparł uśmiechając się.

Speaker zapowiedział Trzy Gwiazdy. Światła w sali przygasły. Chwila ciszy. Pierwsze takty piosenki. I po chwili koncert rozpoczął się. Widać było, że Trzy Gwiazdy w dalszym ciągu są lubiane. Swój występ rozpoczęli od dawnych piosenek.

  • Zatańczysz ze mną? – Goku podał dłoń Usagi.
  • Z przyjemnością. – Odparła i pozwoliła się poprowadzić na środek sali.

Nagle zobaczyła, że tłum się rozstępuje, a oni są jedyną parą tańczącą.

  • Dlaczego nikt nie tańczy? – Zapytała lekko speszona.
  • Taki zwyczaj. Nikt nie tańczy pierwszy, dopóki producent nie zatańczy pierwszy.
  • A czy wszyscy muszą się na nas tak patrzeć?
  • Nie dziwię się. Tańczę z najpiękniejszą kobietą na imprezie. – Uśmiechnął się do niej. – Nie zwracaj na nich uwagi. Patrz mi w oczy i pomyśl, że oprócz nas, nikogo tu nie ma.

Usagi poszła za radą Goku i po chwili rozluźniła się. Zapomniała o otaczających ich ludziach. Tymczasem na scenie Trzy Gwiazdy dawały z siebie wszystko. Seiya, który dotąd śpiewał z zamkniętymi oczami, podniósł wzrok. Od razu natrafił na tańczących Usagi i Goku. Coś ścisnęło jego serce. Była taka piękna. Istny anioł. Jej każdy gest, każdy uśmiech przyprawiał go o dreszcze. W tej chwili nienawidził Goku całym sercem. Chciał być na jego miejscu, to on chciał trzymać ją w ramionach. Czuć jej zapach. Przymknął oczy próbując uspokoić zszargane nerwy. Wyobraził sobie, że to właśnie on tańczy teraz z Usagi.

Koncert rozpoczął się na dobre. Po kilku piosenkach na pakiet wyszły wszystkie pary. Trzy Gwiazdy po odśpiewaniu swoich starych przebojów, zrobiły sobie chwilę przerwy. Ich miejsce zajęła młoda, debiutująca piosenkarka. Yaten i Taiki podążyli do swoich żon. Seiya stanął z boku, opierając się o ścianę i patrząc ciągle na tańczącą Usagi. W końcu serce wygrało. Poprawił krawat i podzsedł do niej i Goku.

  • Czy mogę zatańczyć z Twoją partnerką? – Zapytał, próbując wypaść jak naturalniej.
  • Jeżeli się zgodzi. – Powiedział z lekkim uśmiechem Goku. – Ale nie za długo, bo uschnę z tęsknoty. – Puścił oczko Usagi i odszedł.
  • Zatańczysz ze mną? – Jego głos drżał, podobnie jak ręce i całe ciało.
  • Tak. – odparła nie pewnie. Bała się bliskości z tym mężczyzną.

*

http://joasiulka6.wrzuta.pl/audio/9xjnYplFimh/sailor_moon_-_makenai_violin_and_piano_duet

*

Z namaszczeniem ujął ją jedną ręką w tali, drugą złączył z jej dłonią. Usagi unikała jego wzroku. On z kolei próbował wyłapać jej spojrzenie.

  • Usagi, proszę, spójrz na mnie. – Powiedział to tak błagalnie, ale czule. Nie mogła mu odmówić, nie potrafiła. Ich spojrzenia spotkały się.- Jesteś taka piękna… .
  • Proszę przestań… . – Odpowiedziała szeptem.
  • Nie, nie przestanę. – Mocniej ścisnął jej dłoń. – Kocham Cię, kocham każdą cząstką siebie. Nie umiem bez Ciebie żyć. Umieram bez Twojej bliskości. Żałuję, że wtedy odszedłem bez słowa, nawet nie wiesz jak cierpiałem. Byłem pewien, że Twoim przeznaczeniem jest być z Mamoru… . Po tej nocy miałem nadzieję, że mnie pokochasz, ale wiedziałem też, że ktoś zapisał już dla Ciebie przyszłość. Odszedłem bez słowa, żałowałem. Ale wróciłem. Nie mogłem być tak daleko od Ciebie. Znaczysz dla mnie więcej niż ktokolwiek inny na świecie.
  • A Twoja narzeczona? – Jej oczy wypełniły się łzami.
  • Próbowałem o Tobie zapomnieć, ułożyć sobie życie na nowo. – Potknął dłonią jej policzka. – Nie potrafię o Tobie zapomnieć.

Zatraciła się w jego spojrzeniu. Przybliżył swoją twarz do jej. Nie protestowała, nie potrafiła. W końcu ich usta spotkały się. Czuła niewyobrażalną tęsknotę z jego strony, czuła miłość, tak czystą i szczerą, że aż niewyobrażalną. Oboje zapomnieli o otaczających ich ludziach. Liczyli się tylko oni.

  • Kocham Cię… . – Wyszeptała, gdy miała już twarz przy jego twarzy. – Ale dla nas nie ma już szansy… . – Po czym odeszła, zostawiając go samego.

Wybiegła z sali. Popędziła przed budynek. Nie miała siły. Upadła na zimną posadzkę i płakała.

 

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Rozdział VIII – Prawda boli najbardziej.

19 mar

Jak co poniedziałek, miała mnóstwo pracy. Podniosła głowę znad sterty dokumentów. Wstała od biurka i podeszła do okna. Otworzyła je, wpuszczając do pomieszczenia świeże powietrze. Przymknęła oczy delektując się majowym wiaterkiem. Wtedy usłyszała pukanie do drzwi. Po chwili zobaczyła stojącego w nich Goku.

  • Witaj Goku. – Podeszła do niego i ucałowała go w policzek. – Stało się coś?
  • A czemu tak uważasz?
  • Po Twojej minie domyślam się, że masz jakiś problem. – Powiedziała wskazując mu miejsce przy biurku, a sama siadła naprzeciw niego.
  • Aa…, takie tam problemy w pracy. – Uśmiechnął się zadziornie.
  • Więc co Cię do mnie sprowadza? – Powiedziała opierając się wygodnie o oparcie fotela.
  • Jest taka piękna pogoda, może wybralibyśmy się na obiad. Jestem Ci to winny.
  • Z miłą chęcią. – Powiedziała wstając od biurka. – Poczekaj chwilkę. – Po czym wyszła z gabinetu zostawiając Goku samego.

Po kilku minutach wróciła.

  • Możemy się zbierać. – Wzięła swoją marynarkę i torebkę. – Dałam Mijako dzień wolny.
  • Dobra z Ciebie szefowa. – Uśmiechnął się, przepuszczając ją w drzwiach.

Po godzinie siedzieli w eleganckiej, ale bardzo przyjemnej restauracji, zajadając zamówione dania i rozmawiając w najlepsze.

  • Powiesz mi, co Cię skłoniło do tego, żeby zostać prawnikiem?
  • Lubię pomagać ludziom. – Powiedziała z uśmiechem jedząc sałatkę.
  • Szlachetne… .
  • Dziękuję. A Ty czemu obrałeś taką ścieżkę kariery?
  • Czy ja wiem… . – Zamyślił się. – Moi rodzice są bardzo zamożni, to raczej była moja zachcianka. Jako jedynak miałem wszystko co chciałem… .
  • Ciekawa odpowiedź. I jesteś zadowolony z tego co robisz?
  • Powiedzmy, że tak. Chociaż moją pasją są sztuki walki.
  • Naprawdę? – Usagi była pod wrażeniem.
  • To taki mój sekret. – Puścił jej oczko, a ona zaśmiała się perliście.

Wtem do ich stolika podeszły dwie osoby. Z zaciekawieniem podnieśli wzrok, chcąc dowiedzieć się, kto zakłóca im rozmowę.

  • Kou? – Goku był nie mniej zaskoczony niż Usagi.
  • Witaj Goku. – Podał dłoń mężczyźnie, a potem spojrzał na blondynkę. – Witaj, Usagi.

Nie odpowiedziała nic. Patrzyła na Seiyę obejmującego w talii wysoką, niezwykle piękną blondynkę o brązowych oczach i czarującym uśmiechu. Wyglądała jak bogini.

  • Cześć. – Odpowiedziała kulturalnie.
  • Poznajcie się, Amika to Goku, a to Usagi. – Podała kobiecie dłoń chcąc być uprzejmą.
  • Może przysiądziecie się do nas? – Zapytał Goku robiąc im miejsce przy okrągłym stoliku.
  • Z miłą chęcią. – Odparła Amika.

Seiya ze swoją partnerką złożyli zamówienie. Po kilku minutach kelner postawił przed nimi dania. Atmosfera była niezręczna. Panowała absolutna cisza, którą zdecydował się przerwać Goku.

  • Amiko, czym się zajmujesz?
  • Jestem modelką.
  • Doprawdy? Długo znacie się z Seiyą?
  • Półtora roku. – To mówiąc położyła dłoń na stoliku. Na jej serdecznym palcu widniał ogromny brylant. Usagi zakrztusiła się pitą właśnie wodą, zwracając uwagę pozostałej trójki.
  • W porządku? – Zapytał z troską w głosie Goku.
  • Tak… . – Odparła obdarzając go ciepłym spojrzeniem.

Seiya wiedział doskonale co wywołało takie zachowanie u Usagi. Spojrzał na nią. Była zszokowana, tępo patrzyła w swój talerz.

  • Nie mówiłeś, że jesteś zaręczony. – Goku również był w szoku.
  • Staram się oddzielać życie prywatne od zawodowego. – Rzekł poważnie.
  • Rozumiem. Długo jesteście zaręczeni?
  • Od pół roku. – To mówiąc Amika położyła swoją dłoń na dłoni Seiyi.
  • Gratuluję Wam. – Powiedział Goku. – Czyli co, nie długo ślub, potem dzieci?
  • O ślubie myślimy, ale na dzieci jest zdecydowanie za wcześnie. – Amika wyglądała na kobietę pewną siebie.  - Z resztą nie jestem na nie gotowa. – Blondynka spojrzała na milczącą Usagi. – A Ty Usagi masz dzieci?

Nastała chwila ciszy. Usagi głośno przełknęła ślinę.

  • Tak, mam córkę. – Odpowiedziała dumnie.
  • Musicie być z niej dumni.
  • Nie jesteśmy małżeństwem. – Odpowiedział Goku.
  • Sama ją wychowuję.
  • A jej ojciec?
  • Zmarł, trzy lata temu. – Odpowiedziała z łatwością, nie patrząc na Seiyę.
  • Współczuję. – Teraz Amika pożałowała, że zapytała. – Pracujesz gdzieś?
  • Tak. – Goku odpowiedział za kobietę. Widział doskonale, że pytanie o ojca Chibi poruszyło ją. – Usagi prowadzi własną kancelarię prawniczą.
  • Naprawdę? – Do rozmowy włączył się Seiya. – Kto by się spodziewał, że obierzesz taki kierunek, Usagi.
  • No cóż, Seiya…. – Spojrzała mu prosto w oczy. – Jedni dorastają, inni w dalszym ciągu pozostają dziećmi. – Wyczuł w jej głosie nutkę ironii.
  • To wy się znacie? – Amika była ciekawa co łączyło jej narzeczonego z tą kobietą.
  • Chodziliśmy do jednego liceum przez pewien czas. – Odparł czarnowłosy.
  • Przez pewien czas?
  • Tak, potem Seiya wyjechał wraz z braćmi i kontakt się urwał. – Odpowiedziała Usagi patrząc na widok za oknem. Wstała od stołu. – Przepraszam Was, ale pójdę zamówić coś do picia.

Gdy podeszła do baru odetchnęła z wielką ulgą. Mamoru mówił, że Seiya przyleciał z kimś do Tokio. Nie powiedział jej, że wrócił z narzeczoną. Poczuła smutek i zazdrość. Chciała wyjść z lokalu jak najszybciej, jednak nie mogła tego zrobić. Nie chciała urazić w żaden sposób Goku. Wzięła głęboki wdech i ze szklanką soku w ręku ruszyła z powrotem do stolika.

  • Na nas już chyba czas. – Amika wstała od stolika, a za nią Seiya. – Dziękujemy za miłą rozmowę i do następnego razu. Po czym czarnowłosy ujął kobietę w talii i oboje opuścili restaurację. Usagi odetchnęła.
  • Nie chcę być niegrzeczny, ale wyczuwam napięcie między Tobą, a Seiyą.
  • Stare dzieje. – Odparła wymijająco. – Nie ma o czym mówić.
  • Ojciec Chibi Chibi nie żyje?
  • Dla mnie nie żyje… . – Odparła poważnie.

Goku and Usagi serena tsukino son sailor moon dragon ball z gt anime crossover couple wallpaper bunny butterfly sky white pink wallpaper  park kakarot snow lights team   surprise kakarot look petals photo gokuandusagi-26.jpg

 

 
Komentarze (5)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Rozdział VII – Prawda boli najbardziej.

14 mar

Było niedzielne, słoneczne popołudnie. Usagi siedziała na ławce w parku nieopodal apartamentowca, w którym mieszkała. Delektowała się przyjemnym majowym słońcem. Spoglądała na bawiącą się się z innym dziećmi Chibi Chibi. Dziewczynka wyglądała na zadowoloną. Usagi doskonale wiedziała, że mała potrzebuje ojca. Potrzebowała silnego, męskiego ramienia. Jej biologiczny ojciec był tak blisko. Jednak obiecała sobie, że nigdy nie dowie się, że ma córkę. Skrzywdził ją, wykorzystał, a potem porzucił. Zjawił się pięć lat temu. Nocowała wtedy w domu rodziców. Pojawił się niespodziewanie. Tęskniła za nim. Od walki z Galaxią nie widziała go cztery lata. Przez ten czas powoli kiełkowała w niej miłość do czarnowłosego muzyka. Gdy tylko zobaczyła go, wpadła mu w ramiona. Nie kontrolowała się. Zaczęło się od pocałunków, a skończyło na wspólnie spędzonej nocy. Słowa były zbędne. Obiecała sobie, że jak tylko przebudzi się, powie mu, że go kocha. Gdy otworzyła oczy, była sama. Nie zdążyła powiedzieć mu, jak bardzo za nim tęskniła i jak bardzo go kocha. Odszedł. Później okazało się, że jest w ciąży. Postanowiła odejść od Mamoru. Nie miał jej tego za złe. Oboje wiedzieli, że ten związek nie przetrwa. Wyjechała z Tokio. Zaszyła się w domu Setsuny i Hotaru. W czasie ciąży bardzo ją wspierały. Urodziła śliczną córeczkę. Po trzech latach wróciła do Tokio. Rozpoczęła nowe życie. Haruka i Michiru stały się jej najbliższymi przyjaciółkami. Obiecała sobie, że już nigdy więcej nie pozwoli, żeby ja skrzywdził. Patrzyła teraz na swoją pociechę. To jedyny dowód jej miłości do Seiyi. Nagle zobaczyła, że Chibi oddala się od koleżanek. Wstała pośpiesznie i podążyła za córką. Zamarła.

W tym samym czasie Seiya z ukrycia przyglądał się dziewczynce. Była taka słodka i niewinna. Czy to możliwe, żeby była jego córką? Zawsze marzył, żeby mieć dziecko. Nie sądził, że jego marzenia mogą się urzeczywistnić. Ma dziecko z kobietą, którą kocha mocniej niż kogokolwiek innego na świecie. Gdyby wiedział, nie opuściłby jej nigdy. Wyszedł zza drzewa i kucnął. Mała od razu go zauważyła. Zostawiła koleżanki i jak zahipnotyzowana podążyła w stronę mężczyzny.

  • Cześć Chibi Chibi. – Głos mu drżał. – Pamiętasz mnie?
  • Był pan u nas, prawda? – Przyjrzała się bacznie czarnowłosemu.
  • Masz rację. Mam na imię Seiya. – Uśmiechnął się.
  • Seiya…? – Dziewczynka zamyśliła się przez chwilę. – Mamusia zawsze opowiada mi bajki, w których rycerz Seiya ratuje księżniczkę Serenity. Potem biorą ślub i mają córkę, która ma tak samo na imię jak ja. – Powiedziała dumnie.
  • Tak? – Zamarł.
  • Tak. – Pokiwała główką. Podeszła bliżej mężczyzny i dotknęła drobną rączką jego policzka. Przymknął oczy, chłonąc ciepło bijące od tej małej dziewczynki. – Jest pan moim tatą?
  • Chibi! – Oboje drgnęli na dźwięk tak dobrze znanemu im głosu. – Chodź tu do mnie w tej chwili. – Usagi miała nieprzyjemny głos. Patrzyła wrogo na mężczyznę, który podniósł się. – Idź kochanie pobaw się z dziećmi, ja zaraz do Ciebie przyjdę.

Dziewczynka posłusznie wykazała polecenie matki.

  • Czego tutaj szukasz? – Zapytała gniewnie.
  • Odpowiedz mi tylko na jedno pytanie… . – Podszedł bliżej kobiety. – Czy ona jest moją córką?
  • Co?! – Próbowała wypaść przed nim naturalnie.
  • To co słyszałaś… . – Złapał ją za ramiona. – Czy ona jest moją córką?
  • Nie… .
  • Nie kłam… . – Złość w nim wzbierała.
  • Czemu miałabym kłamać? – Czuła, że sumienie bierze nad nią górę.
  • Czuję, że ta dziewczynka jest mi bardzo bliska.
  • Mylisz się… . – Wyrwała się z jego uścisku.
  • Więc kto jest jej ojcem?
  • To chyba nie jest Twoja sprawa, nie uważasz?

Nic nie odpowiedział. Wiedział, że ma rację. Jakim prawem ma się wtrącać w jej życie. Ale musiał poznać prawdę.

  • Po prostu chcę wiedzieć. – Odparł łagodniej.
  • Chibi przybyła do mnie z przyszłości. I tak już zostało.
  • Czemu mówi do Ciebie mamo?
  • Nie wiem. Może jej ją przypominam. – Nie mogła dłużej go okłamywać. – Wybacz, ale to nie są Twoje sprawy. Nie zbliżaj się więcej do niej, rozumiesz?

Już chciała odejść, gdy nagle złapał ją za rękę, przyciągnął do siebie, oparł o drzewo i pocałował, jak nigdy wcześniej. Tęsknił za smakiem jej ust, za jej zapachem, za bliskością. Oboje nie mogli i nie chcieli tego przerwać. Ich dusze rwały się do siebie. Serca biły niezwykle szybko, w tym samym rytmie. Przerwał jako pierwszy. Oparł czoło o jej głowę. Dłonią delikatnie dotknął jej policzka.

  • Kochałam Cię… . – Wyszeptała, mając zamknięte oczy. – Kochałam całą sobą… . Ale odszedłeś bez słowa… .

Odeszła od niego na bezpieczną odległość. Spojrzała mu prosto w oczy, uśmiechając się wyjątkowo smutno. Ruszyła przed siebie, zostawiając oszołomionego mężczyznę.

* * * *

Przez resztę dnia była nieobecna, zamyślona. Co chwilę dotykała drżącą dłonią ust. Wciąż czuła na nich jego własne. Łzy samoistnie cisnęły się jej do oczu. Dlaczego nie przerwała tego pocałunku? Tęsknota wzięła nad nią górę. Obiecywała sobie, że więcej nie pozwoli sobie na takie zachowanie, jednak przegrała ze swoim postanowieniem. Tyle lat wmawiała sobie, że potrafi żyć bez niego.

  • Mamusiu, czemu płaczesz?- Chibi usiadła na kolanach matki i przyglądała się jej badawczo.
  • Nie płaczę kochanie. – Otarła wierzchem dłoni mokre policzki i uśmiechnęła się do córki.
  • Przecież widzę. Pokłóciłaś się z tatusiem?

Zamarła słysząc słowa córki. Skąd wiedziała, że Seiya jest jej ojcem.

  • Chibi o czym mówisz?
  • No, widziałam jak rozmawiałaś z tatą. Byłaś taka smutna… .
  • Skąd wiesz, że jest Twoim tatą?
  • Śnił mi się. – Rozmarzyła się. – Dlaczego nie było go tyle czasu?
  • Chibi… . – Przytuliła córkę, hamując zbierające się w oczach łzy. – Tatuś był daleko w podróży…, pracował… .
  • Ale już wrócił… . – Uśmiechnęła się promiennie.
  • Tak, wrócił… . – Spojrzała beznamiętnym wzrokiem na widok za oknem.
 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Rozdział VI – Prawda boli najbardziej.

13 mar

Obudził ją dzwonek do drzwi. Przykryła głowę poduszką w nadziei, że znowu zaśnie. Niestety, to nie było możliwe. Wydała z siebie niemy krzyk, po czym zdenerwowana poszła sprawdzić, kto ją niepokoi. Gwałtownie otworzyła drzwi, ale od razu pożałowała, że nie sprawdziła najpierw, kto się do nich dobijał.

  • Cześć Króliczku. – Usłyszała dobrze znany jej głos. Zamrugała kilka razy.
  • Co Ty tutaj robisz? – Przez chwilę myślała, że to jakiś sen.
  • Wczoraj nie zdążyliśmy porozmawiać… . – Odparł z lekkim uśmiechem.
  • Skąd masz mój adres… . Nie, już wiem… . Minako… .
  • To jak wpuścisz mnie?
  • Nie uważasz, że nie mamy o czym rozmawiać? – Przyjrzała mu się badawczo.
  • Chyba jednak mamy.
  • Mylisz się. A teraz, przepraszam, ale jestem zajęta. – Chciała zamknąć drzwi, ale przytrzymał je ręką.
  • Porozmawiajmy, nie zajmę Ci dużo czasu.
  • Wejdź… . – Otworzyła szerzej drzwi, a ręką zaprosiła go do środka. – Napijesz się czegoś?
  • Nie, dziękuję. – Powiedział siadając przy kuchennym stole.

Usagi zaparzyła sobie kubek kawy, po czym siadła na przeciwko mężczyzny. Nie patrzyła na niego, lecz na widok za oknem.

  • Ile to już lat się nie widzieliśmy?
  • Prawie pięć. – Powiedziała chłodno. Przed oczami stanęła jej scena tej pamiętnej i jedynej nocy spędzonej z mężczyzną, której owocem jest Chibi Chibi.
  • Zmieniłaś się. Jesteś piękniejsza niż Cię zapamiętałem.
  • To pamiętałeś o mnie? – Odwróciła gwałtownie głowę w jego stronę.
  • Jak mógłbym zapomnieć. – Obdarzył ją delikatnym uśmiechem.
  • Widocznie potrafiłeś. – Złość na tego mężczyznę, którego kochała tyle lat i tęskniła za nim, kiełkowała od dłuższego czasu. – Zniknąłeś bez słowa, od dwóch lat jesteś na Ziemi i jak gdyby nigdy nic, przychodzisz do mnie.
  • Króliczku, ja… . – Chciał jej to wszystko wytłumaczyć, ale nie pozwoliła mu.
  • Nie mów tak do mnie! Króliczek umarł z chwilą, gdy zniknąłeś, zostawiłeś mnie. Po co tu przyszedłeś?
  • Tęskniłem za Tobą… .
  • Nie mów tak więcej! Rozumiesz?! Wykorzystałeś mnie i zniknąłeś jak tchórz. Dlaczego? – Z jej oczu powoli spływały łzy.
  • Bałem się… . – Spuścił głowę.
  • Bałeś się? Czego do cholery? Haruki?
  • Tego, że będę znowu cierpiał. Wiedziałem, że jesteś przeznaczona Mamoru… .
  • Ty się bałeś? A pomyślałeś co ja czułam? Kochałam Cię całym sercem. Każdej nocy, patrzyłam w niebo w poszukiwaniu Twojego blasku. Modliłam się do gwiazd, żebyś wrócił. Wróciłeś, ale nie mi dane było się o tym dowiedzieć.
  • Króliczku, nie wiedziałem… . – Od razu znalazł się przy niej, chciał ją objąć, ale odtrąciła go.
  • Teraz już wiesz.
  • Powiedz tylko słowo, a zrobię co zechcesz. – Powiedział niemal szeptem.
  • Daj mi spokój. – Spojrzała mu prosto w oczy. – Pogodziłam się z tym, że zostawiłeś mnie. Nauczyłam się żyć bez Ciebie.

Wtem oboje usłyszeli otwierające się drzwi od mieszkania. Usagi szybko otarła mokre od łez policzki.

  • Mamusiu! – Różowowłosa dziewczynka wpadła wprost w ramiona matki.
  • Chibi. – Pogłaskała córkę po główce. – Tęskniłaś?
  • Bardzo. – Odparła obdarzając kobietę pięknym, niewinnym uśmiechem.

Dopiero teraz dziewczynka zobaczyła, iż mają gościa. Przez dłuższą chwilę przyglądała się mężczyźnie. Nie powiedziała nic tylko bacznie się mu przyglądała. Seiya również wpatrzony był w małą istotkę. Była bardzo podobna, a wręcz identyczna z tą Chibi Chibi, która przybyła na Ziemię dziewięć lat temu. Dziwiło go również to, że zwraca się do Usagi: „Mamo”. Wtedy do kuchni weszła Haruka.

  • Usagi, na drugi raz… . – Zaniemówiła na widok Seiyi. – Kou?
  • Witaj, Haruka. – Grzecznie się z nią przywitał, choć nigdy jej nie lubił.
  • Daruj sobie!
  • Haruka! – Usagi wskazała na Chibi. Nie chciała, żeby mała była świadkiem jakiejkolwiek awantury. Postawiła Chibi na podłodze i podeszła do przyjaciółki. – Proszę Cię nie przy niej. – Szepnęła na ucho.

W tym czasie Chibi Chibi podeszła do Seiyi. Mężczyzna kucnął i przyglądał się badawczo dziewczynce. Podobnie jak ona jemu. W końcu przytuliła się do niego, a jego sparaliżowało. Poczuł niezwykle ciepłą i przyjemną aurę, bliską jego sercu. Usagi i Haruka patrzyły z niedowierzaniem na całą sytuację. Jednak po chwili dziewczynka wyrwała się z objęć mężczyzny i schowała się za matkę.

  • Chodź Chibi, pójdziemy umyć rączki. – Wyszła, nie patrząc na mężczyznę.

Gdy Haruka upewniła się, że została z Seiyą sama w pomieszczeniu, doskoczyła do niego łapiąc go za koszulkę i przypierając do ściany.

  • Czego tu do cholery szukasz?
  • Nie Twoja sprawa. – Patrzył prosto w oczy wietrznej wojowniczki.
  • Moja. Po co wróciłeś? Zostawiłeś ją. – Wzmocniła uścisk.
  • Chciałem z nią tylko porozmawiać.
  • Wydaje mi się, że to jest zbędne. Jest szczęśliwa, a Ty nie jesteś jej do niczego potrzebny. Miałeś szansę, ale nie wykorzystałeś jej, więc nie masz czego tutaj szukać. – Poluźniła uścisk. – A teraz wynoś się stąd. I nigdy więcej nie wracaj.
  • Ta dziewczynka… . – Gdy ją przytulił, poczuł coś dziwnego.
  • Nie Twój interes. Wynoś się. – Wskazała mu ręką drzwi.

Wyszedł pośpiesznie, trzaskając drzwiami. Po chwili w kuchni pojawiła się Usagi, roztrzęsiona i blada.

  • Wiesz, że jest zawzięty. – Podeszła do blondynki. – Odpowiedz mi, tylko szczerze. Czy chcesz, żeby poznał prawdę?
  • Nie, nie chcę. Nasz czas minął. A tego co zrobił, nigdy mu nie wybaczę. – Wtuliła się w przyjaciółkę, zanosząc się płaczem.

* * * *

Zbiegł pośpiesznie po schodach, chciał jak najszybciej zaczerpnąć świeżego powietrza. Gwałtownie otworzył drzwi.Dopiero na zewnątrz nieco się uspokoił. Usiadł na pobliskiej ławce. Ta dziewczynka… . Czuł, że zna ją doskonale. Gdy go przytuliła, poczuł niesamowitą aurę. Była identyczna z tą Chibi Chibi, którą widział dziewięć lat temu. Na jego oko miała jakieś ponad cztery lata. Zastanowił się chwilę. Gdy wszedł do mieszkania Usagi, nigdzie nie zastał Mamoru. Czy to możliwe, że… . Uniósł głowę, będąc w nie małym szoku.

  • Nie możliwe… . – Serce zabiło mu szybciej. Wyjął z kieszeni telefon i pośpiesznie wykręcił numer.

* * * *

Wszedł do kawiarni. Rozejrzał się po niej, natrafiając na niebieskowłosą kobietę siedzącą przy oknie. Od razu podszedł do niej.

  • Witaj Ami. – Ucałował ją w policzek i zajął miejsce na przeciwko niej.
  • Witaj, Seiya. – Uśmiechnęła się delikatnie. – Zaskoczył mnie Twój telefon. Czy coś się stało?
  • Właściwie to tak… . – Przyjrzał jej się badawczo. – Mam nadzieję, że Taiki nic nie wie o naszym spotkaniu… .
  • Wiesz, ciężko było mi go okłamać, że idę na spotkanie z koleżanką z pracy.
  • Rozumiem, ale proszę Cię o dyskrecję. Nikt nie może dowiedzieć się o naszym spotkaniu, tym bardziej Usagi. – Spojrzał na nią, wyczekując odpowiedzi.
  • Rozumiem… . Więc o co chodzi?
  • Chodzi mi o córkę Mamoru i Usagi… .
  • Nie rozumiem… . – Na twarzy Ami malowało się zdziwienie. – Przecież Chibiusa nie istnieje.
  • Chibiusa? – Teraz Seiya wyglądał na zaskoczonego.
  • Jeżeli mówisz o córce Usagi i Mamoru to musi chodzić o Chibiusę. Ale ona się nigdy nie narodzi… . Usagi z Mamoru rozstali się.
  • Jak to?! – Oczy mężczyzny rozszerzyły się w ogromnym zdziwieniu.
  • O niczym nie wiedziałeś?
  • Nie… .
  • Przed Waszym pierwszym pojawieniem się na Ziemi Usagi odwiedziła dziewczynka o imieniu Chibiusa. Jak się później okazało, przybyła do nas z przyszłości, z XXX wieku, jako córka Mamoru i Usagi. Jakieś pięć lat temu poinformowali nas, że rozstają się, ale w przyjaźni.
  • Czy to było w tym czasie, gdy drugi raz pojawiliśmy się na Ziemi?
  • Niech pomyślę… . Właściwie nie długo po tym. Następnie Usagi wyjechała z Tokio. Nie widzieliśmy jej trzy lata.
  • Wczoraj byłem u niej. Widziałem Chibi Chibi… .
  • Gdy wróciła do Tokio, okazało się, że przybyła z nią właśnie Chibi Chibi.
  • Zauważyłaś, że mała mówi do niej: „Mamo”.
  • Masz rację, na początku wydawało nam się to dziwne, ale z czasem przywykłyśmy do tego… . – Spojrzała dziwnie na mężczyznę. – Seiya, nie bardzo rozumiem do czego zmierzasz.
  • Czy to możliwe, że Chibi może być córką Mamoru?
  • Chibiusa, która odwiedziła nas kilka lat temu wyglądała zupełnie inaczej. Więc jest to nie możliwe.
  • A ile lat ma Chibi? – Powoli zaczął sobie uświadamiać, że jego przeczucia nie myliły go.
  • Ponad cztery. Seiya, czy możesz mi wyjaśnić o co chodzi?
  • Podejrzewam, że Chibi Chibi jest moją córką… . – Spojrzał kobiecie prosto w oczy.
  • Że co? – Ami podniosła głos zwracając na siebie uwagę.
  • Pięć lat temu spędziłem noc z Usagi. Teraz gdy mi to wszystko opowiedziałaś, jestem niemal przekonany, że Chibi może być moją córką. – Zacisnął dłonie w pięści. – Czy przez ten czas, kiedy wyjechała z Tokio, któraś z Was się z nią widziała?
  • Nie… . – Ami też powoli zaczynała mieć wątpliwości, czy aby na pewno Chibi przybyła z przyszłości.
  • Muszę poznać prawdę. – Spojrzał na nią z determinacją w oczach.
  • Bądź ostrożny… . – Spoważniała. – Wiesz jak delikatna jest Usagi. Z resztą Haruka stała się jej najbliższą przyjaciółką.
  • Wiem… . Dziękuję Ci Ami, że mi o wszystkim opowiedziałaś. Pozostanie to między nami.
  • Nie ma problemu, ale uważaj na siebie.
 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Rozdział V – Prawda boli najbardziej.

12 mar

Wstała jak zwykle wcześnie, zanim słońce oświetliło Tokio. Czuła się fatalnie. Wczoraj miał przyjechać Goku i zabrać ją na kawę. Nie pojawił się. Widocznie odstraszył go widok samotnej matki.

  • Co ja sobie w ogóle myślałam? – Powiedziała sama do siebie patrząc beznamiętnie w sufit. – Jaka ja jestem głupia i naiwna. – Pokiwała głową z rezygnacją.

Spodobał się jej – to musiała przyznać. Ale widocznie to uczucie zadziałało w jedną stronę. Najbardziej jednak zrobiło jej się przykro ze względu na Chibi Chibi. Jeszcze nigdy w tak przyjazny sposób nie odnosiła się do żadnego obcego mężczyzny. Nie raz, gdy Usagi przypadkowo spotykała na mieście kolegów ze szkoły, mała odnosiła sie do nich z dystansem. W tym przypominała Harukę. Miała cichą nadzieję, że zbliży się chociaż trochę z Goku. Choć go praktycznie nie znała, wydawał się jej bardzo bliski. No i ten wczorajszy telefon od Minako… . Dzisiaj miało się odbyć przyjęcie z okazji powrotu na scenę Trzech Gwiazd… w komplecie. Wykręcała się na wszelkie możliwe sposoby, jednak bezskutecznie. Przecież Minako doskonale wiedziała, że Usagi chciała uniknąć spotkania z Seiyą, ale mimo to nie dała jej innego wyjścia. Wstała ociężale z łóżka. Swoje kroki skierowała od razu do pokoiku córki. Mała spała smacznie. Podeszła do niej i szczelnie okryła ją kołdrą. Pocałowała ją w czoło i bezszelestnie wyszła. Przechodząc przez przedpokój spojrzała w lustro. Miała dwadzieścia pięć lat, a wyglądała na dwadzieścia. Ubrana była w czarne spodnie od pidżamy i różową koszulkę. Podążyła do kuchni. Zaparzyła kubek kawy, po czym usiadła na swoim ulubionym fotelu.

  • Seiya… . Nie chciałabym Cię spotkać… .

Dzień upłynął jej bardzo przyjemnie. Po śniadaniu posprzątała całe mieszkanie. Potem odwiedziła ją Hotaru z Setsuną, które zabrały Chibi na noc do siebie. Po południu siedziała już całkiem sama. Nie lubiła być sama. Zawsze wtedy czuła, jak ogarnia ją przerażająca samotność i pustka. Wzięła głęboki wdech. Udała się do łazienki, żeby wziąć prysznic. Po dwudziestu minutach stała w samym szlafroku przed szafą, nie mogąc się zdecydować co na siebie włożyć. W końcu wybrała czarną sukienkę, która idealnie podkreślała jej kobiece kształty. Na biodrach zawiesiła złoty pasek. Do tego różowe buty na wysokim obcasie, co sprawiało, że jej sukienka wydawała się jeszcze krótsza. Włosy zakręciła na wałki, po czym rozpuściła. Nie dawno obcięła je i teraz sięgały jej do połowy pleców. Zaczesała je na prawy bok, a w lewy wpieła złotą spinkę. Wykonała delikatny, ale kobiecy makijaż. Wyglądała niezwykle elegancko. Po chwili usłyszała dzwonek do drzwi.

  • Wejdźcie. – Krzyknęła wystawiając jedynie głowę do przedpokoju.
  • Przez Ciebie znowu się spóźnimy. – Rzekła Haruka patrząc na ciągle miotającą się po mieszkaniu blondynkę.
  • Gdybym miała wyjście, to w ogóle bym tam nie szła. – Powiedziała z rezygnacją Usagi.

Dojechały do celu. Przyjęcie odbywało się w niezwykle ekskluzywnym klubie w Tokio. Weszły do środka. Wokół było mnóstwo fotografów i reporterów. Nie lubiła przepychu i takich zbiegowisk. Od razu odnalazła Minako i Ami.

  • Przyszłaś w końcu. – Zapiszczała blondynka, rzucając się na szyję Usagi.
  • A miałam wyjście?
  • No nie… .
  • No właśnie.
  • Oj daj spokój, Usagi… . Musisz się bawić. – Minako poklepała przyjaciółkę po ramieniu.

Blondynka nic nie odpowiedziała. Wzięła głęboki oddech. Jej stres dostrzegła Ami.

  • Usagi, wszystko w porządku?
  • W tym problem, że nie. – Odparła przygnębiona.
  • Rozumiem, że to przez… .
  • Znasz mnie, aż za dobrze… .
  • Jeżeli nie masz ochoty tu zostać, to możemy się stąd wymknąć. – Rzekła Ami z uśmiechem.
  • Nie mogłabym o to Cię prosić. To ważny dzień dla Twojego męża.
  • Na pewno to przeboleje.
  • Jakoś dam radę. A gdzie Mako i Rei?
  • Miały jakieś sprawy do załatwienia i nie będzie ich.
  • Rozumiem… . – Odparła ze smutkiem.

Nagle tłum ożywił się. Do pomieszczenia wszedł najpierw Yaten w czarnym garniturze i srebrnej koszuli, potem Taiki w fioletowej koszuli, a na końcu on… . Przystojny jak nigdy. Miał na sobie czarny garnitur i czerwoną koszulę. Zmienił się. Rysy jego twarzy stały się niezwykle męskie, włosy jeszcze dłuższe, ale pozostające ciągle upięte w kitkę. Od razu dostrzegła iż jego ciało było jeszcze bardziej muskularne. Szedł dumnie. Trzej panowie usiedli przy przygotowanym dla nich stoliku. Nagle jego oczy napotkały jej. Patrzyli na siebie tak długo, dopóki Usagi nie przerwała tego. Rozejrzała się po sali w poszukiwaniu wyjścia. Od razu skierowała się do szklanych drzwi. Dotarła do ogromnego tarasu. Usiadła na marmurowej ławce, odchylając głowę w tył i zamykając oczy. Oddychała ciężko. Po chwili jej oddech stał się miarowy. Nagle na swoim ramieniu poczuła czyjąś dłoń. Od razu rozpoznała to ciepło. Wstrzymała oddech.

  • Witaj Króliczku. – Znała ten głos lepiej niż ktokolwiek inny. Mężczyzna obszedł ławkę i stanął na przeciwko blondynki.
  • Tyle razy mówiłam Ci, żebyś tak mnie nie nazywał. – Otworzyła w końcu oczy i spojrzała na niego. Jej ton głosu był lodowaty i nieprzyjemny.
  • Mi też miło Cię widzieć. – Odparł próbując się uśmiechnąć.
  • A więc wróciłeś… . – Spojrzała w jego ciemne oczy. – … dwa lata temu.
  • Tak. – Czuł w jej głosie irytację i złość.
  • Rozumiem. – Odparła obojętnie, wstała z ławki, minęła mężczyznę. Poczuła delikatny uścisk na swoim nadgarstku.
  • Tęskniłem. – Spojrzała mu w oczy.
  • Współczuję. – Powiedziała chłodno, próbując wyswobodzić się z jego uścisku.
  • Porozmawiajmy. – Przyciągnął ją bliżej siebie.
  • Nie mamy o czym. – Prawie krzyczała.
  • Króliczku… .
  • Nie ma już króliczka. Umarł wtedy kiedy zostawiłeś mnie samą w łóżku. Odszedłeś bez słowa. – Jej oczy podeszły łzami.
  • Daj mi to wytłumaczyć. – Chciał ją przytulić, ale szarpała się z nim.

Wtedy ktoś złapał Seiyę za ramię. Oboje spojrzeli na wysokiego, dobrze zbudowanego, czarnowłosego mężczyznę, ubranego w szary garnitur.

  • Powiedziała, żebyś ją puścił. – Głos mężczyzny był nie przyjemny.
  • Goku, nie wtrącaj się. – Seiya podniósł głos.
  • A Ty Kou, jak taki chojrak jesteś, to zaczepiaj ludzi swojej postury. – Ścisnął mocniej ramię mężczyzny. – Puść ją i idź tam, gdzie Cię chcą i potrzebują.

Seiya poluźnił uścisk, spojrzał na Usagi, która miała spuszczoną głowę i odszedł bez słowa. Goku spojrzał na trzęsącą się blondynkę. Bez namysłu podszedł do niej i objął ją. Ta od razu wtuliła się w mężczyznę., oddychając ciężko.

  • Już w porządku. – Mówił do niej czule. Kołysał ją jeszcze przez chwilę, po czym blondynka wyswobodziła się z jego objęć.
  • Dziękuję. – Odparła. – A co Ty tu w ogóle robisz?
  • Cóż, jestem dyrektorem wytwórni, w której trzy Gwiazdy nagrywają płytę.
  • Rozumiem. W każdym bądź razie, dziękuję za pomoc. Miłego wieczoru. – Zaczęła podążać w stronę wejścia.
  • Usagi, zaczekaj.
  • Naprawdę, spieszę się. -Podszedł do niej i delikatnie ujął jej ramiona.
  • Przepraszam, że wczoraj nie pojawiłem się u Ciebie. I że wtedy tak szybko wyszedłem. – Uniósł jej podbródek, żeby spojrzała na niego.- Jesteś piękną, mądrą kobietą, a ja po prostu nie chciałem być nachalnym wobec Ciebie.Podobasz mi się, ale nie chcę Cię odstraszyć.
  • Goku, a ja myślałam, że chodzi o to, że mam córkę. – Zarumieniła się delikatnie.
  • Jak mogłaś tak pomyśleć? Masz uroczą córeczkę.
  • Wiem, ale myślałam, że przestraszyłeś się tego, że jestem samotną matką.
  • Skądże. – Objął ją delikatnie. – Zależy mi na Tobie.
  • Goku… . – Spojrzała mu w oczy, a on delikatnie ucałował ją w czoło.
  • To wyłącznie od Ciebie zależy, czy będziesz chciała spróbować.

Wtedy usłyszeli dobiegającą z klubu muzykę.

  • Podarujesz mi ten taniec? – Zapytał patrząc w jej niebieskie oczy.
  • Oczywiście, że tak. – Obdarzyła go jednym ze swoich najpiękniejszych uśmiechów.

Kołysali się wolno w rytm muzyki. Czuła się przy nim taka bezpieczna i szczęśliwa. Choć w głębi serca miała wciąż wspomnienie ze spotkania z Seiyą. Ale nie chciała o tym teraz rozmyślać. Liczył się tylko ten mężczyzna, który trzymał ją teraz w swych ramionach.

 

 

     
    Komentarze (2)

    Napisane w kategorii Bez kategorii

     

    Rozdział IV – Prawda boli najbardziej.

    11 mar

    Gdy wyszła z pracy okazało się, że zepsuł jej się samochód. Postanowiła zostawić go pod kancelarią. Zadzwoniła do Haruki, żeby odebrała Chibi od Setsuny, a sama zdecydowała wrócić do domu pieszo. Był ciepły majowy wieczór, więc szkoda byłoby zaprzepaścić spacer w taką pogodę. Szła wolno, delektując się przyjemnym wiatrem i zapachem kwitnących kwiatów. Mijała zakochane pary trzymające się za ręce i szepczące sobie do ucha. Poczuła lekkie ukucie zazdrości, ale i szczęście. Będąc nastolatką walczyła o pokój na Ziemi. Gdyby nie jej upór i determinacja, pewnie Ci wszyscy ludzie nie poznaliby czym jest miłość i szczęście. Doszła do pewnej grupki młodych chłopaków. Krzyczeli i śmiali się, ale zauważyła od razu, że są pijani. Wzięła głęboki oddech i ruszyła przed siebie, mając nadzieję, że nie będą jej zaczepiali.

    • Hej ślicznotko. – Drogę zagrodził jej jakiś mężczyzna, który ewidentnie zataczał się. – Co taka piękna kobitka robi sama w nocy?
    • Przepraszam, ale spieszę się. – Odparła twardo, ale w głębi duszy bardzo się bała.
    • Chętnie Cię odprowadzę, maleńka. – Chciał złapać ją za ramię, ale cofnęła się do tyłu.
    • Proszę mnie przepuścić, naprawdę się spieszę. – Dopiero, gdy rozejrzała się, zrozumiała, że jest otoczona przez pijanych mężczyzn.
    • Nie zajmiemy Ci dużo czasu, skarbie. – Rzekł inny.

    Wtedy wszyscy usłyszeli pisk opon i gwałtownie hamujący samochód. Po chwili z czerwonego auta wysiadł przystojny, dobrze zbudowany mężczyzna.

    • Usagi, do samochodu. – Spojrzał na nią swoimi ciemnymi oczami, a ona stała jak zahipnotyzowana. – A wy osiłki nie macie co robić?
    • Nie, bo co? – Zapytał jeden z nich, zawijając rękawy swojej bluzy.
    • Bo to… . – Nim pijaczek się zorientował, otrzymał solidny cios w brzuch. Usagi pisnęła z przerażenia, gdy inny pijany mężczyzna zaczął się do niej zbliżać, a ona powoli cofała się do tyłu. Wtedy napotkała opór. Gwałtownie odwróciła głowę, ale napotkała czarne, uśmiechnięte spojrzenie.
    • Mówiłem Ci, żebyś zaczekała w samochodzie. Taka duża dziewczynka, a nie rozumie. – Mężczyzna minął ją i powalił drugiego natręta na ziemię.

    Zasłonił blondynkę.

    • Jeszcze któryś? – Zapytał, ale szybko grupka rozeszła się.
    • Dziękuję, Goku. – Rzekła uśmiechając się delikatnie.
    • Nie ma sprawy. Ale co Ty tu robisz?
    • Wracałam pieszo do domu. Samochód mi się zepsuł. Chyba to nie był najlepszy pomysł. – Zarumieniła się.
    • No, chyba nie był. Chodź, odwiozę Cię do domu.
    • Nie chcę sprawiać Ci kłopotu.
    • Na pewno to nie będzie dla mnie kłopot, a miły obowiązek. Więc jak? – Podał jej ramię, a ona jeszcze przez chwilę wahała się.
    • Dobrze. – W końcu uległa namowom  mężczyzny.

    Oboje skierowali się do samochodu, po czym auto ruszyło z piskiem.

    Przekręciła klucz, a drzwi po chwili otworzyły się same. Już w progu usłyszała głos córki.

    • Mamusiu, gdzie byłaś? – Chibi uwiesiła się Usagi na szyi, tuląc się do niej.
    • Przepraszam kochanie, ale miałam dużo pracy. – Ucałowała małą w policzek, a następnie postawiła ją na podłodze.

    Dopiero teraz dziewczynka dostrzegła wysokiego czarnowłosego mężczyznę stojącego w progu ich mieszkania.

    • Dzień dobry proszę pana. – Chibi ukłoniła się delikatnie przed gościem.
    • Proszę Goku, wejdź. – Usagi wpuściła mężczyznę do mieszkania, zamykając za nim drzwi. – Haruka, jesteś?
    • Tak, ile można czekać. Gdzieś Ty była? – Krótkowłosa dopiero teraz pojawiła się w przedpokoju. Od razu dostrzegła nieznajomego mężczyznę, stojącego za przyjaciółką.
    • Chibi, idź do kuchni i naszykuj filiżanki, dobrze? – Usagi nie chciała rozmawiać przy córce o tym co się wydarzyło. – Miałam nie miłą przygodę niedaleko parku. Ach, z tego wszystkiego zapomniałam Was sobie przedstawić. – Zarumieniła się. – Haruka, poznaj Goku. – Blondynka chciała , żeby to już było za nią.Wiedziała, że jej przyjaciółka nie lubi, gdy wokół niej kręcą się jacyś mężczyźni.
    • Witam. – Podała dłoń mężczyźnie. Wyczułą od niego przyjemną, ciepła aurę, podobną do aury  jej Księżniczki. – To co Ci się przytrafiło?
    • Jacyś pijani mężczyźni zaczepiali mnie. Gdyby nie Goku… . – Obdarzyła czarnowłosego ciepłym uśmiechem.
    • Ostatni raz, wracałaś sama. – Haruka nieznacznie podniosła głos. – Porozmawiamy na ten temat jutro. – Minęła ich i trzasnęła za sobą drzwiami.

    Usagi pokręciła głową z rezygnacją.

    • Małpa. – Powiedziała głośno.

    Wtedy drzwi wejściowe otworzyły się, a w nich oboje dostrzegli głowę Haruki.

    • Słyszałam. – Odparła z lekkim uśmiechem szybko zamykając drzwi, gdyż dostrzegła jak Usagi wymierzyła w nią butem.
    • Przepraszam Cię za nią. – Uśmiechnęła się nieznacznie. – Zapraszam do salonu.

    Mężczyzna wszedł do przestronnie, ale bardzo elegancko i przytulnie urządzonego pomieszczenia. Usiadł na wygodnej kanapie. Po chwili w salonie pojawiła się mała, różowowłosa dziewczynka, która bacznie przyglądała się mężczyźnie.

    • Jest pan chłopakiem mojej mamy? – Zapytała mrużąc oczka.
    • Chibi! – Wtedy do salonu weszła Usagi z tacą.
    • Ja tylko pytam. – Zadarła dumnie główkę.
    • Jestem kolegą Twojej mamy. – Odparł Goku, ratując Usagi z opresji.
    • A szkoda. – Chibi położyła rączki na ławie, opierając główkę na rękach. – Jest pan taki piękny.
    • Chibi! Do łazienki myć się i spać. Szybciutko. – Blondynka zrobiła się cała czerwona na twarzy.
    • Idę, już idę. – Różowowłosa jeszcze szybciutko wskoczyła na kanapę i pocałowała Goku w policzek. – Dobranoc proszę pana. – I po chwili już jej nie było.
    • Przepraszam Cię za nią.
    • Nic się nie stało. Ale jest bardzo urocza. – Powiedział ze śmiechem.
    • Nawet nie wiesz jak bardzo… .
    • Przepraszam, że pytam o to, ale gdzie jest jej ojciec?
    • Ach, Goku… . To długa historia. W każdym razie, sama ją wychowuję i radzę sobie. – Powiedziała z uśmiechem.
    • Rozumiem.  - Wstał zakładając na siebie czarną skórzaną kurtkę. – Na mnie już pora.
    • Już idziesz?
    • Tak, rano muszę wstawić się w pracy. – Złapał za klamkę od drzwi. – Następnym razem uważaj na siebie. – Puścił jej oczko i po chwili zniknął za drzwiami.

    Usagi podeszła do drzwi, przekręciła kluczyk i oparła się o nie plecami. przymykając oczy. Myślała, że mężczyzna zostanie jeszcze trochę. Spodobał jej się. Miał w sobie coś bardzo pociągającego. Może wystraszyło go to, że ma córkę. Na pewno. Wypuściła ciężko powietrze. Poczuła dziwną pustkę w sercu. Wróciła do salonu i usiadła na swoim ulubionych fotelu.

    • Mamusiu, czy ten pan jeszcze wróci? – Chibi delikatnie wtuliła się w matkę.
    • Raczej nie, kochanie.
    • Szkoda… . – Odparła ze smutkiem dziewczynka.
    • A czemu tak mówisz? – Usagi pogłaskała córeczkę po główce.
    • Chciałabym, żebyś w końcu była szczęśliwa. I chciałabym mieć tatę.
     
    1 komentarz

    Napisane w kategorii Bez kategorii

     

    Rozdział III – Prawda boli najbardziej.

    07 mar

    Nie mogła zrozumieć dlaczego Seiya nie odezwał się do niej. Przecież od dwóch lat był na Ziemi. Nie dał znaku życia. Teraz utwierdziła się w przekonaniu, że przestała znaczyć dla niego cokolwiek. Wykorzystał ją i zostawił. A myślała, że naprawdę zależy mu na niej. Ta jego niespodziewana wizyta pięć lat temu… . Jego zapewnienia… . Były to puste słowa rzucane na wiatr. Zniknął, uciekł bez jakichkolwiek wyjaśnień. Nigdy mu tego nie wybaczy i nigdy też nie pozna prawdy… . Cierpiała tyle lat, teraz musi zacząć żyć bez rozpamiętywania o nim. Zatrzymała się na czerwonym świetle. Było dość wcześnie, a i tak już była spóźniona na spotkanie z Mamoru. Spojrzała w lusterko. Z tyłu siedziała Chibi Chibi, która pochłonięta była nową zabawką otrzymaną od Michiru. No tak…- Haruka. Gdy się dowiedziała, że Seiya wrócił, wpadła we wściekłość. Dobrze, że w salonie była Chibi, bo inaczej z Usagi nowej zastawy nie pozostałoby nic… . W końcu dotarła do wyznaczonego miejsca. Zaparkowała samochód, wzięła za rękę córeczkę i podążyła do restauracji. Gdy tylko przekroczyła drzwi lokalu, napotkała znajomą twarz. Uśmiechnęła się do przyjaciela. Kelner poprowadził ją do stolika.

    • Witaj Mamoru. – Usagi ucałowała mężczyznę w policzek.
    • Witaj Usako. – Odwzajemnił pocałunek. – Cześć Chibi. – Wziął małą na ręce i podarował jej ładnie zapakowane pudełeczko. – Proszę, to dla Ciebie ode mnie i cioci Katie.
    • Dziękuję wujku.

    Usagi patrzyła na córkę, która cały czas bawiła się z Mamoru. Poczuła w sercu lekkie uczucie smutku i żalu. Chibi wychowuje się bez ojca. Na pierwszy rzut oka widać od razu, że potrzebuje męskiego ramienia. Blondynka zauważyła to już wcześniej. Gdy odwiedzali je Yaten z Minako lub Ami z Taikim, zawsze garnęła do nich. Siadała na kolana mężczyzn i przytulała się do nich. Po kilku minutach kelner przyniósł zamówioną kawę.

    • Usako, ile to już lat?
    • Dwa… . Nie widzieliśmy się przez dwa lata. – Uśmiechnęła się promiennie do mężczyzny. – Bardzo się zmieniłeś.
    • Ty też. – Odwzajemnił uśmiech. – Opowiedz mi lepiej co u Ciebie. Rzadko rozmawiamy przez telefon.
    • Ogólnie to bez zmian. Rok temu otworzyłam prywatną kancelarię. Skromnie muszę przyznać, że klientów mam sporo. A po za tym to jest tak, jak było. – Uśmiechnęła się delikatnie.
    • Cieszę się, że sobie radzisz. Czy mogę zadać Ci pytanie?
    • Oczywiście, słucham… .
    • Czy on wie…?
    • Mamoru… . – Zawahała się. Mężczyzna znał ją na tyle dobrze, że nic nie mogła przed nim ukryć. Wzięła głęboki wdech. – Nie, nie wie. I się nigdy nie dowie.
    • Ale rozumiesz, że Chibi potrzebuje ojca. – Ściszył głos, w obawie, żeby mała nie usłyszała. Miała cztery lata, ale była wyjątkowo mądra i bystra.
    • Wiem… . – Spuściła wzrok. – Ale dobrze jest, jak jest.
    • A próbowałaś się z nim skontaktować?
    • Nie, z resztą dowiedziałam się, że od dwóch lat jest w Japonii.
    • Wiem o tym. Ale myślałem, że i Ty wiesz… .
    • Dowiedziałam się wczoraj od Yatena. Ale skąd Ty wiedziałeś?
    • Hm… . Jakby to powiedzieć… . Lecieliśmy do Tokio tym samym samolotem… . Nie był sam… .
    • Mamoru… . – Wzięła znowu głęboki oddech. – Ja już swoje wycierpiałam. Nie chcę do tego wracać. Pogodziłam się z jego odejściem. Ale mam dla kogo żyć. – Czule spojrzała na Chibi Chibi.
    • A czy ktoś jeszcze wie, że to jest jego córka?
    • Haruka. Od razu się domyśliła. Outerki wiedzą, ale dziewczyny już nie. Uwierzyły, że Chibi przybyła  z przyszłości. Nie chcę, żeby ktokolwiek wiedział, że Seiya jest jej ojcem.
    • Rozumiem, nikomu nie powiem.

    Dalsza rozmowa była znacznie przyjemniejsza. Wspominali stare, dobre czasy. W końcu Usagi musiała pożegnać się z Mamoru, gdyż wzywały ją obowiązki służbowe. Odwiozła Chibi do Setsuny i Hotaru, które mieszkały na obrzeżach Tokio, a następnie udała się do pracy.

    • Witaj Mijako. – Uśmiechnęła się życzliwie do sekretarki.
    • Witam. – Drobniutka, ale bardzo urocza szatynka wstała od biurka, podając przełożonej teczkę. – Za 15 minut będzie tutaj pani klient.
    • Dobrze, dziekuję. – Odparła z uśmiechem i podążyła do swojego gabinetu. Już miała wejść w jego głąb, gdy odwróciła się do kobiety i z uśmiechem powiedziała. – Jeżeli chcesz, to możesz iść za godzinkę do domu. Jest taka piękna pogoda, szkoda siedzieć w tych czterech ścianach.
    • Ale panno Tsukino, nie chcę zostawiać pannie tego wszystkiego na głowie.
    • Daj spokój, Mijako. Poradzę sobie. – Po czym zniknęła za drzwiami gabinetu.

    Gabinet był niezwykle gustownie, ale przytulnie urządzony. Znajdowało się w nim mnóstwo dużych roślin, które Usagi kochała. Blondynka podeszła do ekspresu i zaparzyła sobie kawę. Od kiedy na świat przyszła Chibi, uzależniła się od tego ciemnego napoju. Siadła przed biurkiem i przymknęła oczy. Czuła, że spotkanie z Seiyą jest nieuniknione. Obiecała sobie, że więcej jej nie skrzywdzi. Wtedy usłyszała ciche pukanie do drzwi. Po chwili stanął w nich wysoki, bardzo dobrze zbudowany mężczyzna o czarnych włosach w nieładzie i czarnych jak węgiel oczach. Uśmiechnął się do kobiety nie zwykle uroczo.

    • Witam. Usagi Tsukino. – Podeszła do mężczyzny i wyciągnęła w jego stronę rękę. Czuła się przy nim taka malutka.
    • Son Goku. – Odwzajemnił uścisk kobiety. – Ale wystarczy Goku.
    • Rozumiem. W taki razie proszę sobie usiąść. – Wskazała mu miejsce na fotelu. – W czym mogę panu pomóc?
    • Wystarczy Goku, nie lubię formalności. Chciałbym załatwić sprawę spadku po mojej babci.
    • Tak, zdążyłam się zapoznać ze sprawą. – Odparła z lekkim uśmiechem. – Więc, skoro pańska… .
    • Twoja… . – Rzekł ze śmiechem.
    • Twoja… . – Poprawiła się blondynka. – Twoja babcia zapisała testament nie będzie najmniejszego problemu.
    • Będzie… . – Powiedział całkowicie poważnie.
    • A jaki? – Zapytała podnoszą wzrok z nad dokumentów.
    • Jeżeli nie umówisz się ze mną na kawę, babcia będzie nieszczęśliwa tam w niebie. – Odparł teatralnie unosząc delikatnie ręce i głowę do nieba.

    Usagi spojrzała na mężczyznę z zaskoczeniem. Ale nie mogła oderwać oczu od jego własnych.

    • Niestety, ale nie wypada. Zajmuję się Twoją sprawą i to byłoby nie taktowne.

    Goku nie myśląc wiele podszedł do kobiety i wyjął jej teczkę z rąk.

    • A teraz? – Rzekł ze śmiechem.
    • Zawsze taki jesteś bezpośredni? – Przymrużyła oczy, nie przestając się uśmiechać.
    • Wychodzi mi?
    • Powiedzmy, że tak. – Mówiła nie przestając się śmiać. – Zgoda, ale nie dzisiaj.
    • Zgoda, jutro podczas lunchu przyjadę do Ciebie, Usagi. – To mówiąc zaczął kierować się do wyjścia.
    • Goku, zaczekaj chwilę. – Podeszła do niego niepokojąco blisko. – To chyba moje. – Uśmiechnęła się do niego zabierając mu z rąk teczkę z dokumentami.

    Goku

     
    Komentarze (3)

    Napisane w kategorii Bez kategorii

     

    Rozdział II – Prawda boli najbardziej.

    07 mar

    Stała oparta o blat kuchenny, z którego miała doskonały widok na bawiącą się w salonie Chibi Chibi. Ciągle brzęczały jej w uszach słowa Haruki, iż powinna powiedzieć mu, że ma córkę. Ale czy to by coś zmieniło? Nie widziała go tyle czasu. On ułożył sobie już życie z inną kobietą… . Jej rozmyślenia przerwał dzwonek do drzwi. Odstawiła kubek z kawą i poszła sprawdzić kto to. W drzwiach stała Minako z Yatenem, a przed nimi mała Naiko.

    • Witajcie. – Powiedziała radośnie Usagi, zapraszając gości do środka. – Witaj Naiko. – Schyliła się do trzyletniej blondwłosej dziewczynki o zielonych oczkach. – Chibi jest w salonie. – Po czym pogłaskała małą po główce, wzięła za rączkę i poprowadziła do córki. – Zapraszam do kuchni. – Rzekła do przyjaciół.

    Po chwili parzyła już dla nich herbatę.

    • Przez telefon wyczułam dziwne zdenerwowanie z Waszej strony. – Spojrzała badawczo po przyjaciołach. – Stało się coś?
    • Właściwie to… . – Po raz pierwszy w życiu Usagi widziała jak Minako nie wie co powiedzieć.
    • Usagi… . – Yaten złapał żonę za rękę chcąc ją wesprzeć. – Postanowiliśmy reaktywować zespół.
    • Ale przecież razem  z Taikim gracie już pięć lat… . – Zdziwiło ją to co powiedział Yaten.
    • Tak, ale chcemy w pełni reaktywować zespół  jako „Trzy Gwiazdy”. – Srebrnowłosy głośno wypuścił powietrze, czując ulgę, że w końcu powiedział to, co mu ciążyło.
    • Ale… . – Nagle twarz blondynki przybrała smutne oblicze, pomieszane z niedowierzaniem. – To znaczy, że… .
    • Tak. – Odparła szybko Minako.
    • A właściwie, to Seiya jest już na Ziemi. – Yaten nie chciał oszukiwać przyjaciółki.

    Obie kobiety spojrzały na Niego z szeroko otwartymi oczami.

    • Jak to jest na Ziemi? – Minako aż kipiała ze złości.

    Yaten był jej mężem od czterech lat i nawet nie raczył powiedzieć własnej żonie, że Jego brat wrócił do Japonii.

    • Przepraszam, że zapytam, ale dlaczego nie raczyłeś mnie o tym poinformować wcześniej? – Twarz Minako zrobiła się czerwona ze złości. – Taiki wie? – Cisza oznaczała więcej niż słowa. – To znaczy, że Ami też wiedziała! No pięknie! Własnej żonie nie powiedział! Zataiłeś to przede mną, jakby to była jakaś tajna misja!
    • Minako… . – Dopiero przyciszony głos Usagi, sprawił, że kobieta z powrotem usiadła na miejscu. – Kiedy wrócił?
    • Dwa lata temu… .
    • Cooo?! – Minako nie mogła w to uwierzyć.
    • Mieszka w Osace. Nie dawno zadzwonił do mnie z propozycją wznowienia pełnego składu zespołu. Doszliśmy z Taikim do wniosku, że to dobry pomysł.

    Nastała bardzo krępująca cisza. Minako patrzyła na przyjaciółkę, bardzo jej współczując. Pięć lat temu Ziemię odwiedziły Trzy Gwiazdy, mieli zabawić tutaj tydzień. Dwa dni później słuch o Seiyi zaginął. Zniknął, ale nikt nie wiedział, gdzie jest. Usagi wyznała przyjaciółkom, że zakochała się w Nim. Potem rozstała się z Mamoru. Oboje nie czuli się spełnieni w tym związku. Każde poszło w swoją stronę, ale zostali przyjaciółmi. Przecież tyle ich łączyło. Minako domyślała się, że Usagi bardzo cierpiała, tym bardziej, że Yaten i Taiki postanowili na Ziemi już zostać. Rozumiała jej ból i rozgoryczenie. Chociaż nie rozumiała postępowania Seiyi. Gdy był tu pierwszy raz dziewięć lat  temu, gdy Galaxia atakowała Ziemię, nie krył się z uczuciem do jej przyjaciółki. Minako nie raz po tajemniczym zniknięciu czarnowłosego próbowała wyciągnąć od Yatena, co się mogło stać i czy Seiya naprawdę kochał Usagi. Srebrnowłosy odpowiadał tylko: „Nie masz pojęcia, jak bardzo ją kochał”. I zawsze tym zdaniem ucinał temat swojego brata. Usagi po zerwaniu z Mamoru wyjechała z Tokio na trzy lata. Po tym czasie wróciła, ale nie sama, tylko z Chibi Chibi. Powiedziała, iż dziewczynka przybyła do niej z przyszłości. Wtedy wszystkie kobiety zaczęły obawiać się, że może znowu czyha na nie jakiś wróg. Setsuna ucięła od razu te spekulacje.

    • Dziękuję, że mnie o tym poinformowaliście. – Odparła w końcu Usagi, po bardzo długiej chwili ciszy. Uśmiechnęła się do przyjaciół. – Będzie mi bardzo miło, jeżeli zostaniecie na obiedzie.
    • Oczywiście Usagi. – Odparła Minako. Wiedziała, że przyjaciółka będzie potrzebowała teraz wsparcia.
     
    1 komentarz

    Napisane w kategorii Bez kategorii

     

    Rozdział I – Prawda boli najbardziej.

    06 mar

    Słońce powoli unosiło się ponad tokijskimi budynkami, dając tym samym znak mieszkańcom miasta, iż zaczyna się kolejny majowy dzień. Młoda kobieta siedziała już od kilku minut w swoim ulubionym bujanym fotelu w luksusowym mieszkaniu, które podarowali jej rodzice na osiemnaste urodziny. Otwarte okno balkonowe, sprawiało, że delikatny majowy wiatr wpadał do mieszkania, lekko poruszając firanką. Kobieta z kubkiem kawy w dłoni przymknęła oczy i napawała się orzeźwiającym powietrzem. Jej twarz była wyjątkowo piękna, malował się na niej spokój. Nagle do jej uszu doszła tak dobrze znana jej muzyka. Uśmiechnęła się delikatnie wsłuchując się w słowa piosenki („Search for your love”)  zespołu jej przyjaciół.

    • Chibi chibi, wstałaś już? – Zapytała mając w dalszym ciągu zamknięte oczy.

    Różowowłosa dziewczynka podbiegła do blondynki i usiadła jej na kolanach. Usagi otworzyła oczy. Ciepło spojrzała na dziecko po czym pogłaskała ją po główce.

    • Ta piosenka nigdy Ci się nie znudzi?
    • Nie, mamusiu. – Odparła z szerokim uśmiechem.
    • To teraz moja mała damo, szybciutko pobiegniesz do łazienki, umyjesz rączki, a mama przygotuje Ci śniadanie, dobrze?
    • Chibi… . – Dziewczynka posłusznie wykonała polecenie matki.

    Usagi w tym czasie zabrała się za przygotowywanie śniadania. Parzenie herbaty przerwał dzwoniący telefon.

    • Usagi Tsukino, w czym mogę pomóc?
    • Witaj, Usako. – Poznała ten głos od razu. – Nie obudziłem Cię?
    • Witaj, Mamoru. – Odpowiedziała radośnie. – Nie, już od dawna nie śpię.
    • Świetnie. Za trzy dni będę w Tokio. Czy moglibyśmy się spotkać?
    • Oczywiście, nie ma najmniejszego problemu. Chibi dawno Cię nie widziała.
    • Ja też za nią się stęskniłem. Ach, nie powiedziałem Ci jeszcze czegoś… .
    • No to mów, nie trzymaj mnie w niepewności… .
    • Katie jest w ciąży.
    • Naprawdę?! Gratuluję Mamoru. – Powiedziała szczerze Usagi.
    • Dziękuję. Niestety nie będzie mogła ze mną przylecieć do Tokio.
    • Szkoda. Ale pozdrów ją ode mnie.

    W tym momencie do pokoju wbiegła Chibi Chibi.

    • Mamusiu, z kim rozmawiasz? – Skrzyżowała rączki i przymrużyła oczka.
    • Z wujkiem Mamoru. – Spojrzała na córkę, która po chwili zaczęła wokół niej skakać. – Mamoru, Chibi chciałaby z Tobą porozmawiać.

    Po czym podała córce słuchawkę, a sama udała się z powrotem do kuchni. Tymczasem Chibi usiadła na kanapie i pogrążyła się w rozmowie z wujkiem.

    • Chibi. Śniadanie.

    Dochodziła siódma trzydzieści, gdy w mieszkaniu panny Tsukino rozległ się dzwonek do drzwi. Chibi nie czekając na pozwolenie matki pobiegła sprawdzić kto do nich przyszedł. Po chwili w korytarzu rozległ się dziecięcy śmiech.

    • Chibi, puść ciocię. – Usagi wstała od stołu i poszła zaparzyć kawę. – Zjesz z nami?
    • Nie, dziękuję. – Odparła kobieta usadawiając się przy stole.
    • Michiru już wróciła?
    • Wraca jutro. Koncert w Osace został przełożony na dzisiejszy wieczór. – Odparła Haruka, przeczesując palcami swoje włosy.
    • Mamoru dzwonił do mnie. Katie jest w ciąży. – Rzekła z uśmiechem Usagi.
    • No to gratulacje.
    • Pogratulowałam już. Mamoru będzie dobrym ojcem.

    Nastała chwila ciszy.

    • Każde dziecko powinno mieć ojca… . – Powiedziała z lekką ironią w głosie Haruka.

    Znowu cisza.

    • Chibi, idź proszę pobaw się zabawkami.- Usagi nieznacznie uśmiechnęła się do córki.

    Dziewczynka posłusznie wykonała polecenie matki.

    • Nie uważasz, że… .
    • Nie. – Odparła blondynka z lekkim grymasem na twarzy.
    • Usagi… .
    • On nigdy nie dowie się, że ma córkę. I proszę, nie wracajmy do tego tematu.
    • Jak sobie życzysz, ale znasz moje zdanie… .

     

     
    Komentarze (2)

    Napisane w kategorii Bez kategorii

     

    Prolog – Prawda boli najbardziej.

    04 mar

    „Miłość jest jak wiatr, raz silniejsza, a raz słabsza.

    Miłość jest męką, brak miłości śmiercią.

    Bo Książę zbyt szybko zapomniał, że miał kochać.

    Zanim zrozumiesz, jak bardzo kochałeś ją, ona zapomni już świat Twych rąk.

    Słowa zmniejszają uczucia.

    Sprawiają, że to co w głowie, było wielkie i wspaniałe,

    Staje się okrutnie zwyczajne.

    Niebezpiecznie jest wierzyć, że coś trwa wiecznie”

     

    Łzy spływały po jej rozgrzanym policzku. To już pięć lat, gdy zniknął z jej życia, zostawiając pustkę w sercu. Jedyne co po nim pozostało to jedno, jedyne zdjęcie. Gdyby nie jej przeznaczenie… . Cóż…, los bywa okrutny. Ale dlaczego musiał być taki właśnie wobec niej? Delikatnie, jakby z namaszczeniem obrysowała kontur jego twarzy. To jedyne co jej po nim zostało. Zamknęła album pełen wspomnień o najbliższych jej sercu.

     

    „I zrozumiałam, że miłość przegrała, zostały wspomnienia… .

    Nie będę nic zmieniać… .”

     

    Odłożyła album na właściwe miejsce. Wolnym krokiem podeszła do okna, dotykając ramion dłońmi.

    • Seiya… . – Jej szept, choć praktycznie niesłyszalny, przepełniony był cierpieniem, tęsknotą i bólem. – Wróć… .
     
    Brak komentarzy

    Napisane w kategorii Bez kategorii